Dlaczego NADAL będziemy biedni? Jak to jest możliwe…

Zastanawiające jest to, dlaczego nadal będziemy biedni, pomimo funduszy unijnych, inwestycji krajowych, jak również wzrostu ogólnego poziomu zamożności? Oczywiście można szklankę postrzegać, jako do połowy pełną i cieszyć się z każdego wzrostu płacy minimalnej i z każdej 40 złotowej podwyżki pensji, czy też 3 złotowej indeksacji emerytur i rent.

 

Jeżeli mierząc postęp, rozwój i przyrost zamożności, będziemy się np. odwoływać do danych z roku 1944, to w zasadzie zawsze wyjdzie, że żyjemy w kraju powszechnej szczęśliwości, oblewani strumieniami ciepłej wody z własnych kranów. Zagadnienie zamożności społeczeństwa, jest bowiem o wiele bardziej złożone, niż jakiekolwiek proste porównania statystyczne. W zasadzie to nawet trudno uważać PKB za coś wiarygodnego, od czasu kiedy wiele krajów wlicza w jego skład np. dochody z prostytucji. Zamożność społeczeństwa – w realnym życiu jest składową dwóch czynników, po pierwsze możliwości akumulacji w długich okresach czasu oraz strukturą branżowo-gałęziową budowanej gospodarki, właśnie dzięki tej akumulacji.

Nie będzie zamożnym społeczeństwo, które nie ma możliwości prowadzenia akumulacji kapitału. Takie społeczeństwo, co najwyżej nazwiemy „na dorobku”. Rozwarcie nożyc dochodowo-kosztowych, spowoduje że ludzie nie będą w stanie odłożyć swojego dochodu nominalnego, nawet z jednego miesiąca w roku. To są realia, niestety przerażające. Równolegle jednak liczy się JAKOŚĆ LOKOWANIA KAPITAŁU, często mylona z efektywnością i stopą zwrotu. Otóż, bowiem można ten kapitał akumulowany z ciśnienia krwi i potu ludzi alokować w sposób efektywny i dający względnie dużą stopę zwrotu, a zarazem nie będzie się to przekładać na żadne realne systemowe korzyści dla jego posiadaczy. No, chyba że ktoś cieszy się z tego, że eksportujemy produkcję prostą, mało złożoną, konkurując głównie cenami pracy jako składowych wyrobów? Kapitał alokowany w sposób zapewniający wysoką jakość inwestycji, przyczynia się, nie tylko dla ogólnej korzyści gospodarki, ale przede wszystkim powoduje, że generalne możliwości zmieniają się, przenosząc całość przestrzeni w danym wycinku na inny poziom rozwoju. Cezurą jakości i skuteczności jest tutaj zdolność nawiązania dialogu konkurencyjnego w ramach globalizacji.

Obserwując łańcuchy kreowania wartości u nas w kraju, które przed 27-u laty w wielu miejscach zostały z rozmysłem zerwane, a nawet ukradzione i celowo zniszczone, nie można być optymistą. Proszę pokazać choć jedną polską markę – o globalnym zasięgu? Proszę wskazać prestiżowe międzynarodowe nagrody za prace badawczo-rozwojowe? Proszę wskazać mechanizmy kreowania warunków do innowacyjności, które przyniosły realne i wymierne korzyści gospodarce? Jeżeli przez 27 lat nie byliśmy w stanie stworzyć nawet takiego modelu kapitalizmu państwowego, żeby wspierał i rozwijał krajową gospodarkę w takich dziedzinach jak np. przemysł zbrojeniowy i powiązane z nim gałęzie gospodarki, to czego oczekujemy od przyszłości poza rozczarowaniami i kupowaniem dosłownie śrub w Japonii i na Zachodzie?

Istotą budowy zamożności jest działanie rozmyślne, umożliwiające odnoszenie korzyści akumulowanie ich. Jeżeli system państwowy nie jest stworzony tak, żeby promować jakość inwestycji publicznych (np. drogi, kolej), jak również po prostu rugować i karać przedsiębiorców (pan Kluska i inni), to nie ma szans na to, żebyśmy byli bogaci. Z tej prostej przyczyny, że system się nie bogaci i nie sprzyja wzajemnemu bogaceniu się jego uczestników. Możemy oszczędzać grosze z pracy, jednakże to się nie przełoży na wzrost zamożności, ponieważ te pieniądze będą inwestowane w sposób niegwarantujący wzrostu. W erze pędzącej globalizacji – brak wzrostu, jest stagnacją. Jak ktoś był 20 lat temu w Indiach, albo Chinach a miał okazję ponowić podróż, doskonale rozumie, co to znaczy rozwój i to pomimo wielkich zapóźnień i realnej biedy większości członków tych społeczeństw.

W naszych realiach nie potrafiliśmy nawet zadbać o system edukacji, który służyłby do kształtowania postaw kreatywnych i przedsiębiorczych. Chociaż słupki z ilością studentów mamy fantastyczne! Właśnie dzisiejsza edukacja jest kluczem i fundamentem przyszłej stopy zwrotu jutro. Jeżeli nie zbudujemy mechanizmów percepcyjnych u młodych ludzi, dających im szanse w globalnym starciu z innymi młodymi ludźmi, których jest więcej i często mają większą motywację, bo startują z o wiele niższego poziomu, to przegraliśmy. Czego wymagać od dzieci, które mają więcej lekcji religii, niż informatyki?

Nadal będziemy biedni. Gdyby rząd zamiast promować kupowanie chińskich zabawek, elektroniki, piwa, podpałek do grilla i używanych samochodów w wyniku programu rozdawnictwa społecznego – zmniejszył horrendalne i niczym nieuzasadnione sztywne obciążenia parapodatkowe dla Małych i Średnich Przedsiębiorców. Po prostu pobierając składki na ZUS z części podatkowej, proporcjonalnie do np. obrotu przedsiębiorcy, ale bez sztywnego obciążenia kwotą około 1000 PLN miesięcznie, to za cztery lata rzeczywiście byśmy mogli mówić o efektach dobrej zmiany i być może ponownym sukcesie gospodarczym. W taki prosty sposób wykreowalibyśmy nową jakość. Tymczasem przedsiębiorcy są orani jak chłopi pańszczyźniani, bez względu na to, czy mają jakiekolwiek obroty, nie mówiąc o dochodach – muszą płacić sztywne składki. Naprawdę jest cudem to, że nasza gospodarka w ogóle funkcjonuje!

OBSERWATORPOLITYCZNY.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*