Białoruś: Mamy gdzieś „sankcje”

W wywiadzie dla serbskiej telewizji RTS Alaksandr Łukaszenka skomentował fakt nakładania na białoruskich urzędników państwowych samozwańczych „sankcji” przez władze krajów Unii Europejskiej. Prezydent Białorusi powiedział:

 

– Dlaczego Zachód się na mnie obraża? Ja rozumiem, czego oni chcą ode mnie i czego chcą od Białorusi. Nigdy na to nie pójdę i nie pozwolę, aby Zachód tu rządził. (…). Dla mnie [jest] znacznie ważniejsze, aby młoda matka mogła wyjść późno wieczorem z dzieckiem w wózku i nie bała się jakichś złodziei-bandytów. Żeby normalnie żyły rodziny, rodziły się dzieci. Dla mnie to znacznie ważniejsze, niż jeżdżenie do Unii Europejskiej i uśmiechanie się do siebie.

Komentarz Redakcji: Prezydent Łukaszenka nie jest gołosłowny. Na ulicach białoruskich miast nie widać tak zwanych żuli, zaczepiających przechodniów, ponieważ milicja bez ceregieli przepędza ich pałkami, jest czysto i bezpiecznie, a funkcjonariusze organów porządku publicznego są otoczeni respektem i umieją o niego dbać. W Polsce niestety nie widać tego samego, mimo, że podobno „weszliśmy do Europy”. Za to polscy politycy chyba nie mogliby żyć bez jeżdżenia do Unii Europejskiej i uśmiechania się tam do podobnych im pajaców.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*