Wiktor Świetlik: Imperialista Sikorski

Jak się okazuje, zamykanie polskich konsulatów w rozmaitych dalekich krajach, także tych bardzo istotnych z perspektywy polskiego wywiadu, miało sens. W efekcie dokonanych oszczędności zakupiono wreszcie dla ministra Sikorskiego i jego kolegów z pracy parę sztuk mebli. Kosztowało to jakieś w sumie drobne pieniądze, bo kilka zaledwie milionów, o co oczywiście obruszyli się audytorzy, a za nimi te nieliczne media, które w należyty sposób w całości nie liżą jeszcze stóp władzy.

 

Jest to faktycznie skandal. Skandalem jest wypominanie ministrowi krzesła za kilkadziesiąt tysięcy. Bo na czym ma siedzieć taki uroczy dżentelmen, jak minister Sikorski? Na czym ma siedzieć nasz genialny strateg, któremu niejaki Protasiewicz już wręczył Nagrodę Nobla, który prowadził twarde rozmowy z ukraińską opozycją, nie zauważając, że ekipa Janukowycza już w tym czasie pakowała manatki, i który tak perfekcyjnie grał rosyjską kartą w konflikcie syryjskim? Taki geniusz zasługuje na tron z platyny, a nie siedzonko wędkarskie. Szczególnie że wystawne meble w MSZ mają ważną funkcję geopolityczną – pokazują, do jakiego świata aspirujemy.

Rosyjski pisarz i były agent GRU Wiktor Suworow zauważył, opisując Wiedeń lat 70., że zachodziła tam pewna żelazna zależność. Im biedniejsze, zamordystyczne i straszliwe było jakieś państewko Trzeciego Świata, tym bardziej wypasiona była bryka ambasadora. Obserwację tę w całej krasie potwierdza profesor Witold Kieżun, który był ważnym ekspertem ONZ w środkowej Afryce po tym, jak wycofali się stamtąd biali koloniści, a władzę przejęły lokalne „elity”, wyprzedając swoje kraje zachodnim korporacjom i funduszom. Otóż pierwszym dobrem, w które inwestowano w takich środkowoafrykańskich państwach, były wypasione pałace prezydenckie, luksusowe meble i limuzyny dla elity. Młodsi z Państwa nie pamiętają, ale pierwszą wielką polską inwestycją kulturalną po 1989 roku był remont Pałacu Prezydenckiego i montaż tam superluksusowej wanny. Potem posypały się lancie, tu także przypomnienie dla młodzieży – dwadzieścia kilka lat temu ta zapomniana marka była symbolem i luksusu, i triumfów rajdowych, a autor niniejszego tekstu, podobnie jak tysiące mu podobnych biednych polskich nastolatków, miał jej plakat na ścianie.

Cóż, lancie spowszechniały, pałace odnowiono i pobudowano, kto miał, to zarobił, reszta po lumpeksach i autokomisach zbiera śmieci po Niemcach. Ministrowi Sikorskiemu nie pozostaje nic więcej, jak podkreślić przyzwoitymi mebelkami nasze aspiracje. Aspiracje do bycia pierwszym. Pierwszym krajem Trzeciego Świata w Unii Europejskiej.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*