System dowodzenia Wojskiem Polskim sprzyja powstawaniu konfliktów kompetencyjnych. Prezydent Andrzej Duda proponuje zmiany, które ujednolicą dowodzenia, także na wypadek wojny. Rozmawiał już o nich z ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
- Jednym z tematów niedawnego spotkania prezydenta Andrzeja Dudy z wicepremierem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem była kwestia współpracy przy inicjatywie ustawodawczej prezydenta w sprawie reformy w Wojsku Polskim.
- Prezydent jeszcze przed wyborami złożył projekt ustawy wprowadzających korekty w obecnie obowiązującym systemie dowodzenia armią.
- Większość propozycji prezydenta specjaliści i analitycy wojskowi uważają za potrzebne. Są jednak też wątpliwości: dlaczego robi się to tak późno i czy przy okazji naprawiania systemu nie powinno się usunąć zapisów, które mogą być zarzewiem kolejnych problemów.
Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, powiedział po spotkaniu w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego (26 stycznia 2024 r. ), że w sprawie bezpieczeństwa jest wspólny mianownik, ale tak naprawdę jest też wiele do zrobienia.
Przypomnijmy: od października Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych i Wojska Obrony Terytorialnej nie mają swoich dowódców. Stąd rozmowa o personaliach. Obok nowych ruchów kadrowych szykowane są jednak tez głębokie zmiany w systemie dowodzenia armią.
Kryzys personalny zostanie zażegnany. Ale to nie oznacza uzdrowienia systemu
Personalne problemy na najwyższych stanowiskach dowódczych zaczęły się po głośnej rezygnacji dwóch najważniejszych w Wojsku Polskim generałów na kilka dni przed październikowymi wyborami. Dymisje złożyli wtedy szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak oraz dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. Tomasz Piotrowski.
Po rezygnacjach generałów prezydent mianował szybko na szefa Sztabu Generalnego WP gen. broni Wiesława Kukułę, który wcześniej był dowódcą generalnym, a na stanowisko dowódcy operacyjnego gen. dyw. Macieja Klisza, który awansował ze stanowiska dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej. Tym samym Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych oraz stanowisko dowódcy WOT pozostały nieobsadzone. Kierowali nimi oficerowie tylko czasowo pełniący te obowiązki.
Wygląda na to, że kryzys – przynajmniej ten doraźny, personalny – został wreszcie zażegnany. Jak powiedział szef BBN Jacek Siewiera, zapadły decyzje i prezydent wkrótce, na wniosek premiera, mianuje dowódców na oba wakujące stanowiska.
Z kolei generałowie Andrzejczak i Piotrowski na dobre pożegnali się z końcem stycznia z czynną służbą, ale jak zasugerował minister obrony, mogą zostać jego doradcami. Podkreślił, że warto korzystać w różnych sprawach z wiedzy generałów, którzy mają wybitne osiągnięcia i ogromne doświadczenie.
Zmiany czekają jednak cały system dowodzenia wojskiem.
System dowodzenia ma być prosty, jasny i czytelny
Podczas spotkania w BBN rozmawiano również o modernizacji armii oraz o prezydenckich propozycjach zmian w systemie dowodzenia. Projekt stosownej ustawy ma być gotowy w ciągu miesiąca.
Dotychczasowy system zarządzania i dowodzenia w polskiej armii zupełnie nie pasuje do wyzwań, jakie stawiają przed wojskiem współczesne realia. I nie jest to odosobniona opinia prezydenta Andrzeja Dudy.
Jednym z głównych wyzwań, które zmuszają do zmian, są m.in. tocząca się wojny na Ukrainie, konflikt w Strefie Gazy oraz sama Rosja, która odbudowuje swój potencjał militarny, by przejąć inicjatywę na froncie i straszy wojną z NATO.
Przypomnijmy, że perwszy projekt zmian w systemie dowodzenia, zapowiadany przez prezydenta Andrzeja Dudę, opublikowano na stronie Rządowego Centrum Legislacji już w czerwcu 2018 r. Zakładano, że przepisy wejdą w życie jeszcze w tym samym roku. Ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło.
Gen. Roman Polko, były dowódca jednostki Grom i były szef BBN, od początku nie miał wątpliwości, że zasady kierowania i dowodzenia wojskiem trzeba zmienić.
– Zaprezentowany system dowodzenia jest prosty, jasny i czytelny, a nie taki, jak wcześniej obowiązujący, który wprowadzał więcej zamętu, niż cokolwiek organizował. Zmiany w nim można podsumować jednym stwierdzeniem: dlaczego robi się to tak późno – ocenił generał.
Najważniejsze zadanie to zapewniać większą spójność dowodzenia. Tak samo w warunkach pokoju, jak i wojny
Na potrzebę korekt w systemie dowodzenia i kierowania, wynikających z doświadczeń toczących się wojen prezydent wskazał ponownie w sierpniu 2023 r., przy okazji mianowań generalskich. Przed wyborami parlamentarnymi skierował do Sejmu projekt ustawy o działaniach organów władzy państwowej na wypadek zewnętrznego zagrożenia bezpieczeństwa państwa.
Obok założeń dotyczących zmian w obszarze militarnym oraz pozamilitarnym państwa, wzmocnienia strategicznych zdolności do przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym, podprogowym czy bezpośredniej agresji zbrojnej, znalazła się tam też reforma Systemu Kierowania i Dowodzenia (SDiK) Siłami Zbrojnymi RP.
Zasadniczym argumentem za proponowanymi korektami w SDiK jest zapewnienie większej spójności dowodzenia oraz zbliżenie ze sobą struktur i procedur czasu pokoju i czasu wojny.
Temu ma służyć przekształcenie Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych w jedno Dowództwo Połączonych Rodzajów Sił Zbrojnych (Dowództwo Sił Połączonych), na czele którego będzie stał Szef Sztabu Generalnego WP. Tym samym zlikwidowany dostanie trójpodział kompetencyjny między DORSZ, DGRSZ i Sztab Generalny WP.
Przewiduje się też powrót do poszczególnych dowództw rodzajów sił zbrojnych, tj. Dowództwa Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Dowództwa Marynarki Wojennej, które byłyby podporządkowane Dowództwu Sił Połączonych). Ma też zostać utworzone Dowództwo Komponentu Wojsk Medycznych.
Poszczególne dowództwa rodzajów sił zbrojnych mają być odpowiedzialne za szkolenie żołnierzy oraz za codzienne funkcjonowanie operacyjne rodzajów wojsk.
Co jednak chyba najważniejsze, system kierowania i dowodzenia armią ma być jednakowy w czasie pokoju, jak i wojny.
Jednolitość dowodzenia jest podstawą. Czy tu nie brakuje konsekwencji?
W projekcie jest wiele rozwiązań, które nie powinny raczej budzić kontrowersji. Zasadniczym jest przywrócenie jedności dowodzenia, czyli podporządkowanie Szefowi Sztabu Generalnego WP (który stanie na czele Dowództwa Sił Połączonych) wszystkich rodzajów sił zbrojnych i wojsk.
Co więcej projekt zakłada, że będą mu także podlegać Wojska Obrony Terytorialnej. W tej chwili zachowują one odrębność w łańcuchu dowodzenia. Podlegają bezpośrednio szefowi MON, choć jest to rozwiązanie tymczasowe. Po osiągnięciu pełnej zdolności operacyjnej na przełomie 2024/2025 r. WOT i tak miał zostać podporządkowany SG WP.
Proponowane zmiany w założeniu są zgodne z zapowiedziami, że system dowodzenia i kierowania ma być oparty o zasadę jednolitości dowodzenia, a jego struktury i procedury czasu pokoju i czasu wojny maksymalnie zbliżone.
Prezydent proponuje zapis, że minister obrony w czasie pokoju ma kierować działalnością rodzajów sił zbrojnych przy pomocy Szefa Sztabu Generalnego WP, któremu podlegają dowódcy wojsk lądowych, sił powietrznych, marynarki wojennej oraz WOT. Przy czym w czasie stanu wojennego lub wojny nadrzędną funkcję wobec wymienionych dowódców będzie sprawować Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych.
Z drugiej jednak strony prezydent chce, by ministrowi obrony podlegały bezpośrednio: Szef Sztabu Generalnego, Dowódca Komponentu Wojsk Specjalnych, Dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni oraz Dowódca Komponentu Wojsk Medycznych.
To pokazuje, że ujednolicenie dowodzenia i tak nie będzie zupełne i nasuwa pytanie, czy ze zmianami nie można by pójść jeszcze dalej.
Obecny system dowodzenia sprzyja konfliktom kompetencyjnym w wojsku
Obecny system dowodzenia i kierowania wojskami, w którym funkcjonują obok siebie Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, z inspektoratami zamiast dowództw rodzajów wojsk, większość analityków wojskowych uważa za niesprzyjające zasadzie jednoosobowego dowodzenia.
Wprowadza bowiem chaos kompetencyjny, gdyż oficerowie piastujący trzy równorzędne stanowiska najwyższych dowódców mogą ze sobą współpracować, ale nie muszą i nie mają wzajemnego wpływu na swoją działalność. To utrudnia kierowanie i dowodzenie wojskiem.
Do tego Sztab Generalny WP, który miał być organem wspierającym prezydenta w czasie wojny, sprowadzony został do roli organu pomocniczego MON, z główną rolą planistyczną oraz reprezentowania wojska w kontaktach zagranicznych.
Wszystko to sprzyja konfliktom kompetencyjnym na najwyższych szczeblach dowodzenia. Jeśli jednak system dowodzenia wojskiem ma być skutecznie zmieniony, to przy okazji jego naprawiania nie powinno się utrzymywać zapisów, które w przyszłości okażą się zarzewiem kolejnych problemów w dowodzeniu. W niedługim czasie powinniśmy poznać ostateczny kształt proponowanych zmian.
Źródło: wnp.pl







