Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zakończył się proces odwoławczy dwóch byłych doradczyń finansowych, oskarżonych o oszustwa związane z nieuczciwymi praktykami pożyczkowymi. Kobiety wcześniej zostały skazane nieprawomocnie przez sąd pierwszej instancji na półtora roku więzienia w zawieszeniu, grzywnę oraz czasowy zakaz pracy w zawodzie. Dotyczyło to ich roli w przyjęciu przedwstępnych opłat na pożyczki, które rzadko były przyznawane.
Cała sprawa jest częścią szeroko zakrojonego śledztwa Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, badającego działalność firmy działającej pod różnymi nazwami, w tym PKF Skarbiec, w latach 2004-2015. Spółka ta funkcjonowała jak parabank, oferując pożyczki osobom i podmiotom bez zdolności kredytowej. Rzekomi pożyczkobiorcy byli informowani, że warunkiem uzyskania finansowania jest wniesienie bezzwrotnej opłaty przygotowawczej – z reguły od kilku do dziesięciu procent wnioskowanej kwoty.
Prokuratura twierdzi, że praktyki spółki były od początku ukierunkowane na pozyskiwanie tych opłat, a pożyczki rzeczywiście otrzymało niespełna 0,8% klientów. Pozostali, z powodu odmowy przyznania środków, ponieśli straty szacowane na ponad 181 milionów złotych. Procesy przeciwko doradcom są jednym z około 30 postępowań związanych z tą sprawą, jakie gdańska prokuratura skierowała do sądów.
Obrońcy oskarżonych domagają się uniewinnienia, argumentując, że obie kobiety jedynie realizowały politykę pracodawcy, nie mając decyzyjności co do przyznawania pożyczek. Podnoszą także, że tylko przy części zawieranych przez nie umów można mówić o nieprawidłowościach.
Prokuratura domaga się oddalenia apelacji i utrzymania wyroku w mocy, podkreślając, że działalność firmy od dawna budziła zainteresowanie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kłopoty spółki były także przedmiotem wcześniejszych wyroków skazujących w podobnych sprawach. Ostateczny wyrok w apelacji dotyczącej dwóch doradczyń ma być ogłoszony na początku listopada.








Dodaj komentarz