Mieszkańcy Moskwy zetknęli się dzisiaj z gwałtownym spadkiem prędkości mobilnego internetu, co według mieszkańców miało miejsce około 17-18-krotnie. Użytkownicy mogli korzystać wyłącznie z rządowych stron internetowych, takich jak VK czy Gosuslugi. Raporty wskazują, że prędkość łącza zmniejszyła się do 28,02 Mb/s, choć niektóre źródła mówią nawet o 10-12 Mb/s.
Ministerstwo Rozwoju Cyfrowego Rosji poinformowało wcześniej, że problemy z internetem będą związane z odbywającymi się wydarzeniami: Forum Krajów Eksportujących Gaz oraz szczytem Rosja–Afryka. Rząd tłumaczy odcięcie internetu względem bezpieczeństwa.
Problemy z dostępem do sieci w Moskwie nie są nowością. Już od maja 2025 roku mieszkańcy regularnie zgłaszają trudności, co jest konsekwencją polityki Kremla dążącej do całkowitej kontroli nad ruchem sieciowym w kraju. Odczuwają je szczególnie przedsiębiorstwa kurierskie i handlowe, co znacząco wpływa na lokalną gospodarkę.
W tym kontekście, na szczycie gazowym w Moskwie, uczestniczyło pięć krajów: Rosja, Iran, Gwinea Równikowa, Katar, Libia i Wenezuela. Z tych państw jedynie Katar, dawniej lider w eksporcie LNG, miał znaczny wpływ na globalnym rynku. Wpływy pozostałych uczestników są minimalne. Stany Zjednoczone pozostają dominującym graczem na tym rynku, z rocznym wydobyciem sięgającym 1,2 bln m3 gazu.
W ramach szczytu, Władimir Putin ostrzegał przed próbami wykluczenia Rosji z rynku, co miałoby poważne konsekwencje. Kreml liczy na zmiany polityczne w USA wspierane przez Donalda Trumpa. Prezydent Rosji mówił o konieczności zakończenia konfliktów i zniesienia sankcji, zwracając uwagę na potencjał współpracy rosyjsko-amerykańskiej w Arktyce.
Jednak obecne ograniczenia internetu w Moskwie budzą niepokój w kontekście prób kontrolowania informacji i wpływania na społeczeństwo. Choć to tylko jedna z wielu odsłon napiętej sytuacji geopolitycznej w regionie, wywołuje trwogę co do dalszych losów komunikacji w Rosji.








Dodaj komentarz