Prezydent Krakowa Łukasz Gibała poinformował o poważnych brakach w miejskim budżecie, sięgających około 390 milionów złotych. Problem ten dotyczy m.in. wypłat dla nauczycieli, transportu publicznego oraz pomocy społecznej. Włodarz miasta, występując na konferencji prasowej z radnym Michałem Starobratem, podkreślił, że ich celem jest uzupełnienie deficytu bez zaciągania dodatkowego długu.
Prezydent wyliczył, że największy deficyt dotyczy wynagrodzeń nauczycieli, gdzie brakuje około 220 milionów złotych. Na transport publiczny potrzeba dodatkowych 80 milionów złotych, a na pomoc społeczną brakuje 9,5 miliona złotych. Aby stawić czoła wyzwaniom finansowym, zlecił szczegółową analizę budżetu miejskiego.
W kontekście oszczędności, Gibała zaproponował na sesji rady miasta, aby jego wynagrodzenie jako prezydenta było najniższe możliwe ustawowo, co zostało przyjęte jednogłośnie przez radnych. Przewodniczący rady miasta, Jakub Kosek z Koalicji Obywatelskiej, początkowo proponował jednak najwyższe możliwe wynagrodzenie.
Prezydent Gibała, podkreślając potrzebę poszukiwania oszczędności od góry administracji, zaznaczył, że jego krok może być symboliczny, ale jest to konkretna decyzja. Działania te są częścią szerszej strategii zarządzania miastem, którą Gibała zamierza wprowadzić, obejmując urząd zaledwie kilka dni wcześniej.
Podczas ogłoszenia swoich zastępców, Gibała przedstawił specjalistów mających wspierać go w zarządzaniu konkretnymi obszarami miasta. Do zespołu dołączyli Karol Wałachowski z Uniwersytetu Ekonomicznego, odpowiedzialny za gospodarkę i planowanie przestrzenne, oraz Jan Hoffman, prawnik i inicjator referendum odwołującego poprzedniego prezydenta, który zajmie się kulturą i kwestiami związanymi z ograniczeniem strefy czystego transportu. Polityką społeczną zajmie się Elżbieta Kois-Żurek, była dyrektor Wydziału Polityki Społecznej i Zdrowia Urzędu Miasta Krakowa.
Nowa administracja postrzega trudności finansowe jako szansę na wprowadzenie lepszej, bardziej zrównoważonej polityki budżetowej. Prezydent Gibała wyraził nadzieję, że jego kroki przyczynią się do ustabilizowania sytuacji finansowej miasta bez konieczności sięgania po zadłużenie.








Dodaj komentarz