Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi w Izraelu, kampania wyborcza nabiera coraz ostrzejszego tonu. Gadi Ajzenkot, główny rywal premiera Benjamina Netanjahu oraz lider centrowej partii Prosto, padł ofiarą skandalicznych ataków o podłożu etnicznym. W jednym z programów telewizyjnych, emitowanym przez sprzyjający premierowi Kanał 14, został nazwany „marokańską małpą sterowaną przez aszkenazyjskie elity”. Te słowa wywołały falę oburzenia wśród polityków i opinii publicznej.
Gadi Ajzenkot, emerytowany generał i były szef sztabu generalnego izraelskiej armii, pochodzi z rodziny marokańskich imigrantów. Wychowany w prowincjonalnych warunkach, dzięki determinacji osiągnął znaczące sukcesy w wojsku i obecnie jest liderem partii Prosto. Jeśli wygra wybory, stanie się pierwszym premierem Izraela wywodzącym się z Mizrachim – grupy społecznej obejmującej Żydów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.
Podziały etniczne są stałym elementem polityki izraelskiej od założenia państwa w 1948 roku, kiedy to dominowali Żydzi aszkenazyjscy. Mizrachim, przybyli później z krajów muzułmańskich, byli często marginalizowani społecznie i ekonomicznie. Niezadowolenie tej grupy przyczyniło się do wyborczego sukcesu prawicowego Likudu w 1977 roku.
Pomimo że podziały etniczne nie są już głównym punktem konfliktów, powracają w kampaniach jako narzędzie retoryczne. Obraźliwe słowa wobec Ajzenkota skrytykowali zarówno politycy, jak i społeczeństwo. Premier Netanjahu potępił te określenia jako wysoce niestosowne. W odpowiedzi, sztab Ajzenkota zorganizował akcję billboardową, oskarżając Netanjahu o pogardę wobec Mizrachim.
Wybory w Izraelu zaplanowano na 27 października. Wynik głosowania może zaważyć na politycznym krajobrazie kraju i określić przyszłość kwestii etnicznych w izraelskiej polityce.







Dodaj komentarz