Po stosunkowo spokojnym trzecim kwartale, rynek pracy w Polsce wyraźnie przyspieszył. Dynamiczny wzrost zapotrzebowania na pracowników obserwowany jest szczególnie w logistyce magazynowej, handlu oraz sektorach związanych ze sprzedażą internetową. Zbliżające się Black Friday i okres świąteczny skłaniają przedsiębiorstwa do poszukiwania dodatkowych rąk do pracy.
Jak mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy BISAR, w niektórych regionach i branżach firmy konkurują o pracowników głównie poprzez podnoszenie wynagrodzeń. W sektorze logistyki magazynowej wynagrodzenia brutto zmieniają się niemal co tydzień, ponieważ brakuje ludzi do pracy. Największe zapotrzebowanie dotyczy magazynierów, osób kompletujących zamówienia oraz pracowników wykonujących podstawowe czynności logistyczne.
Większość ofert pracy ma charakter sezonowy. Zwiększone zatrudnienie utrzymuje się zwykle do stycznia lub połowy lutego, po czym następuje spadek. Kolejna fala rekrutacji pojawia się na wiosnę. Maciołek wskazuje, że jednym z problemów jest niedopasowanie kwalifikacji kandydatów do rzeczywistych potrzeb rynku. Szczególne braki występują w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku, gdzie sytuacja na rynku pracy graniczy z cudem.
Dodatkową trudnością dla sektora logistyki jest różnorodność sytuacji w innych branżach. Podczas gdy logistyka potrzebuje magazynierów i kierowców, specjaliści z sektora IT często borykają się z problemami ze znalezieniem zatrudnienia. To prowadzi do konieczności przekwalifikowania się lub poszukiwania pracy w innych dziedzinach.
Migracja zarobkowa przedstawiana jest jako nieuniknione rozwiązanie w obliczu niedoborów pracowników. Polska nadal konkuruje o zagraniczne kadry z innymi krajami europejskimi. Dotychczas największa liczba pracowników pochodziła z Ukrainy, lecz w obliczu wojny i konieczności odbudowy ukraińskiej gospodarki sytuacja może się zmienić. Bisar rozważa rekrutację z takich krajów jak Mołdawia, Kazachstan, Uzbekistan czy Filipiny.
Innym wyzwaniem dla przedsiębiorców są kontrole Państwowej Inspekcji Pracy dotyczące prawidłowości stosowania umów cywilnoprawnych i B2B. Kontrole mają na celu edukację, lecz przyszły rok pokaże, jak podejście inspektorów wpłynie na przedsiębiorstwa.
Problemy kadrowe dotyczą też zawodów technicznych, medycznych i rzemieślniczych. Polska potrzebuje inżynierów, kierowców, lekarzy i pielęgniarek, ale luki pokoleniowe w szkolnictwie zawodowym utrudniają zapełnianie braków.
Automatyzacja i robotyzacja mogą zmienić charakter pracy, lecz nie wyeliminują całkowicie zapotrzebowania na pracowników. Starzenie się społeczeństwa i niski wskaźnik urodzeń mogą trwale ograniczyć rozwój gospodarczy Polski. W odpowiedzi konieczne jest inwestowanie w szkolnictwo zawodowe, automatyzację oraz odpowiedzialną politykę migracyjną.







Dodaj komentarz