Władze niemieckie podjęły decyzję o zwiększeniu ostrożności w podróżach dyplomatycznych do Ukrainy. Do tej pory politycy z Berlina korzystali z pociągów nocnych wyruszających z Polski, jednak w obliczu zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Ukrainą i ostatnich wydarzeń, praktyka ta zostanie zawieszona. Powodem tej decyzji jest ostatni atak rosyjskich dronów na zachodnią Ukrainę, który miał miejsce tuż przy granicy z Polską.
Rosyjskie odrzutowe drony Gerań-5 zaatakowały w niedzielę nad ranem infrastrukturę kolejową w pobliżu granicy dwóch krajów. W wyniku ataku uszkodzona została lokomotywa pociągu pasażerskiego na stacji Jagodzin, jedynie 2 km od granicy z Polską. Jak podał ukraiński portal Suspilne, pociąg ten zmierzał z Kijowa do Warszawy. Kolejny dron uderzył w stację benzynową niedaleko przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
Ukrainieński przewoźnik kolejowy Ukrzaliznycia wskazuje, że celem ataku mógł być pociąg dyplomatyczny, którym podróżowali doradcy ds. bezpieczeństwa z różnych krajów Unii Europejskiej oraz byli przywódcy, w tym były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Jednocześnie, w momencie ataku, na stacji przebywał inny pociąg z byłym dyrektorem CIA Davidem Petraeusem na pokładzie.
Minister obrony Niemiec Boris Pistorius oświadczył, że atak ten jest celową eskalacją ze strony Rosji, której zamiarem jest zastraszenie i podzielenie krajów europejskich. Również premier Polski Donald Tusk na wieczornej odprawie potwierdził, że działania Rosji stają się coraz bardziej zuchwałe i bliskie granicy.
Obecne napięcia na Ukrainie oraz rosnące zagrożenie w rejonach przygranicznych podkreślają pilną potrzebę zrewidowania środków ostrożności i strategii bezpieczeństwa wśród krajów członkowskich EU. Decyzja władz niemieckich o wstrzymaniu podróży dyplomatycznych do Kijowa pokazuje, jak poważnie traktowane są zagrożenia związane z rosyjską agresją i jej potencjalnymi konsekwencjami dla całego regionu.








Dodaj komentarz