We wtorek doszło do serii ataków rakietowych i dronowych zarówno na terenie Rosji, jak i Ukrainy, pomimo ogłoszonego przez byłego prezydenta USA Donalda Trumpa rozejmu energetycznego. W Kijowie rosyjskie siły uderzyły w stację benzynową oraz magazyny, natomiast w Rosji uszkodzone zostały m.in. budynki firmy Ozon, obiekt przemysłowy i budynki mieszkalne. Informacje te potwierdziły lokalne władze.
Drony zaatakowały także magazyn Ozon w Taganrogu, w obwodzie rostowskim, oraz obiekt przemysłowy w obwodzie samarskim. Gubernator Wiaczesław Fiedoriszczew poinformował o tym na Telegramie, nie podając jednak szczegółowych informacji o zaatakowanym miejscu. Region ten jest znany z licznych rafinerii ropy naftowej.
Donald Trump w poniedziałek stwierdził, że Ukraina i Rosja zgodziły się nie atakować się nawzajem na cele infrastruktury energetycznej, przypisując wcześniejsze ukraińskie ataki wzrostowi cen oleju napędowego. W odpowiedzi prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potwierdził gotowość Kijowa do poparcia amerykańskiej propozycji rozejmu, pod warunkiem możliwości zagwarantowania przez Waszyngton, że Moskwa rzeczywiście chce zakończyć wojnę.
Ostatnie miesiące przyniosły wzmożenie rosyjskich ataków na ukraińskie stacje benzynowe, zwłaszcza w rejonach przyfrontowych. Ukraińskie siły od ponad roku prowadzą operacje wymierzone w rosyjskie rafinerie, co miało doprowadzić do wyłączenia znaczącej części rosyjskich mocy w tej branży, chociaż dane Międzynarodowej Agencji Energetyki nieco zaniżają tę skalę.
Formalnie ogłoszony rozejm miał być odpowiedzią na znaczący wzrost napięć i eskalację działań militarnych z obu stron. Jednak najnowsze wydarzenia stawiają pod znakiem zapytania skuteczność i realność takich deklaracji, ukazując trudności w realizacji politycznych decyzji w złożonym konflikcie zbrojnym.








Dodaj komentarz