Szpital św. Anny dementuje: Dawid Kacprzyk nie jest naszym pracownikiem

Szpital św. Anny w Warszawie oficjalnie zdementował informacje o zatrudnieniu Dawida Kacprzyka, które pojawiły się w internetowej wyszukiwarce specjalistów. Nazwisko lekarza znalazło się na jednym z popularnych portali, co wzbudziło zamieszanie i konieczność sprostowania błędnej informacji. Jolanta Wiśniewska, członkini zarządu Mazowieckiego Centrum Rehabilitacji „Stocer”, które prowadzi placówkę, potwierdziła, że Kacprzyk pracował w szpitalu, lecz jego współpraca była znacznie ograniczona i zakończyła się w ubiegłym roku po zaledwie czterech dyżurach.

– Doktor Kacprzyk u nas nie pracuje. Pracował w naszej placówce w zeszłym roku, jednak było to tylko cztery dyżury – wyjaśniła Wiśniewska.

Kacprzyk, lekarz będący w trakcie specjalizacji z anestezjologii, wzbudził zainteresowanie mediów swoją poprzednią działalnością w Szpitalu Południowym w Warszawie. Pełniąc tam funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, znalazł się w centrum kontrowersji po ujawnieniu informacji o zarobkach rzędu 1,6 mln zł oraz podejrzeniach o nadużycia zawodowe.

Do ujawnionych nieprawidłowości w Szpitalu Południowym zaliczano przypadki wielogodzinnych dyżurów oraz błędy w ewidencjonowaniu czasu pracy lekarzy. Audyt wskazał również na specjalne traktowanie niektórych pacjentów, co przyciągnęło uwagę Naczelnej Izby Lekarskiej, która skierowała zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi w tej sprawie śledztwo, a według informacji z sierpnia, analizuje już zgromadzony materiał dowodowy. Decyzje te zapadły po audycie, który wykazał poważne nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki. Skutkiem tych wydarzeń były również zmiany kadrowe w Szpitalu Południowym oraz rezygnacje na wyższych szczeblach warszawskiej administracji.

Sugestie Kacprzyka dotyczące jego przenosin do placówek w Małopolsce spotkały się z odmową wojewody małopolskiego, który nie wyraził zgody na przeniesienie jego specjalizacji. Mimo zamieszania wokół jego osoby, Kacprzyk nie podjął prób powrotu do Szpitala św. Anny ani innych jednostek podlegających „Stocerowi”.

Premier Donald Tusk skierował się do Najwyższej Izby Kontroli z prośbą o kontrolę wydatkowania publicznych pieniędzy w ochronie zdrowia, co tylko podkreśla wagę poruszanego wątku. Sprawa Kacprzyka stała się głośna, pokazując problemy w zarządzaniu placówkami medycznymi i stawiając pytania o przyszłość systemu ochrony zdrowia w Polsce. Dalsze działania śledczych i instytucji nadzorujących mogą przynieść więcej odpowiedzi na nurtujące opinie publiczną pytania o funkcjonowanie szpitali i odpowiedzialność lekarzy.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*