Elektrownia w Krsko planuje redukcję mocy w nocy ze środy na czwartek, jeżeli poziom wód Sawy, kluczowego dla jej funkcjonowania, nadal będzie niski. To może prowadzić do dalszego ograniczenia pracy siłowni, co podkreślono w oficjalnym komunikacie na stronie elektrowni. Przypominamy, że ostatnia taka sytuacja miała miejsce w 2003 roku i trwała 90 dni.
Podobne problemy dotyczą innych elektrowni w regionie. Węgry i Rumunia już wcześniej były zmuszone do ograniczenia pracy swoich elektrowni jądrowych z powodu niskiego poziomu Dunaju, do którego uchodzi Sawa. W węgierskiej elektrowni atomowej w Paksu obecnie działa tylko jeden z czterech bloków, natomiast w rumuńskiej siłowni w Cernavodzie pracuje jeden z dwóch reaktorów.
Premier Węgier, Peter Magyar, ostrzegł przed możliwym całkowitym wstrzymaniem pracy elektrowni, jeśli poziom Dunaju nadal będzie spadać. Zwrócił się do mieszkańców z apelem o ograniczenie zużycia energii zwłaszcza w godzinach wieczornego szczytu.
W Rumunii, żeby zwiększyć dopływ wody do elektrowni na wschodzie kraju, podjęto decyzję o detonacjach na Dunaju. To działanie ma na celu polepszenie lokalnych warunków wodnych i podtrzymanie możliwości działania jedynej rumuńskiej elektrowni jądrowej.
Elektrownia w Krsko, działająca od 1983 roku, posiada jeden reaktor o mocy 696 MW, pokrywając około 25% zapotrzebowania na prąd w Słowenii oraz 15% w Chorwacji. Tego typu zakłócenia i konieczność ograniczenia produkcji mogą mieć istotne konsekwencje dla dostaw energii w regionie, zwłaszcza w dobie rosnących wymagań energetycznych i presji na oszczędzanie naturalnych zasobów.








Dodaj komentarz