Prokuratura bada wyciek nagrań z przesłuchania Kaczyńskiego

Nie milkną echa sprawy dotyczącej ujawnienia nagrań z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Nagrania opublikowane przez goniec.pl przedstawiają fragmenty rozmowy z 10 czerwca, która odbyła się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w kontekście śledztwa nad tzw. „dwoma wieżami”. Po ujawnieniu nagrań prokuratura podjęła działania, a do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, zaznaczając, że Roman Giertych może ponieść konsekwencje, jeśli okaże się, że miał udział w tym wycieku.

4 sierpnia prokuratura potwierdziła, że sprawa przekazana została I Wydziałowi Śledczemu Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 241 Kodeksu karnego, który dotyczy upubliczniania materiałów z postępowań przygotowawczych. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa prokuratury Marzena Kiełek-Łopińska, do sprawy został dołączony również drugi, nieznany wcześniej materiał, który również trafił do sieci.

Prokurator Piotr Antoni Skiba zaznaczył, że do akt sprawy dostęp miała jedynie jedna osoba spoza prokuratury – mecenas Roman Giertych. Podkreślił, że wszyscy uczestniczy przesłuchania zostali pouczeni o odpowiedzialności karnej za rozpowszechnianie takich materiałów. Giertych odpiera zarzuty, sugerując, że do wycieku mogło dojść po stronie prokuratury.

Prokuratura podjęła działania w celu ustalenia, kto jest odpowiedzialny za upublicznienie materiałów wideo. Śledczy planują rozszerzyć postępowanie o dodatkowe nagranie, które również pojawiło się w internecie. Na obecnym etapie nie przesądzają, kto mógł sprzyjać takiemu naruszeniu.

Prowadzone postępowanie jest na wstępnym etapie i może potrwać około 30 dni. Po tym czasie zapadnie decyzja o ewentualnym wszczęciu oficjalnego śledztwa bądź jego odmowie. W tle tego sporu toczy się debata na temat rzetelności ujawniania informacji oraz ochrony tajemnicy postępowania przygotowawczego.

Więcej postów