Węgry stoją w obliczu poważnego kryzysu energetycznego z powodu ekstremalnych temperatur i rekordowo niskiego poziomu wody w Dunaju. Po raz pierwszy od 44 lat całkowicie zatrzymano Elektrownię Jądrową Paks, która dostarcza prawie połowę energii elektrycznej kraju. Sytuacja ta jest efektem fali upałów, które doprowadziły do spadku poziomu wód rzeki, co ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie elektrowni.
Paks, zbudowana w latach 80., generuje około 2000 MW mocy. Jej wyłączenie, połączone z awarią pobliskiej elektrowni gazowej o mocy 400 MW, może spowodować poważne braki energii. W konsekwencji rząd węgierski planuje importować od 3600 do 3800 MW z zagranicy, by zaspokoić zapotrzebowanie kraju.
W Budapeszcie władze apelują o oszczędzanie energii. Nakazano wyłączenie oświetlenia dekoracyjnego w około 300 budynkach użyteczności publicznej, a burmistrz Gergely Karácsony wezwał również prywatnych właścicieli do podobnych działań. Częściowe zaciemnienie miasta ma na celu zachowanie energii na krytyczne potrzeby.
Niedobór wody dotyka także codzienne życie mieszkańców. W Szentendre, na północ od Budapesztu, kilkanaście tysięcy ludzi zostało odciętych od dostaw wody pitnej z powodu przeciążenia systemu. Tymczasem w Veresegyház wprowadzono zakaz zużycia wody do celów niekoniecznych, takich jak podlewanie ogrodów czy mycie samochodów.
Podobne problemy z energetyką i wodą dotykają Rumunię, gdzie w wielu miejscach temperatura przekracza 40 stopni Celsjusza. Również tutaj z powodu niskiego poziomu Dunaju doszło do czasowego wyłączenia jednego z bloków w elektrowni jądrowej Cernavodă. Deficyt w krajowym systemie energetycznym, szacowany na 3000 MW, ma być pokryty importem.
Ostatnie wydarzenia pokazują, jak niebezpieczne mogą być skutki globalnego ocieplenia i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych dla systemów energetycznych i codziennego życia mieszkańców regionu. Zarówno Węgry, jak i Rumunia muszą teraz szybko znaleźć rozwiązania, by zminimalizować skutki tej kryzysowej sytuacji.








Dodaj komentarz