O problemach związanych z nadużywaniem względnej pozycji dominującej w Polsce przypomina artykuł opublikowany na łamach „Rzeczpospolitej”. Autor podnosi kwestię propozycji zmian w ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów, które miałyby zabraniać takich praktyk. Chociaż podobne prawo obowiązuje już z sukcesem w krajach takich jak Niemcy, Austria czy Francja, polski rynek boryka się z trudnościami, które wymagają natychmiastowej interwencji.
Jednym z głośnych przykładów rażącej nierówności jest przypadek polskiej marki Vissavi. Założycielka firmy, Agata Blok, wskazuje, że zniknięcie sieci butików z centrów handlowych w całym kraju wynikało z „trudnych warunków najmu” oraz nieefektywnej komunikacji z właścicielami galerii. Problemy te zmaterializowały się w postaci wysokich kosztów, które zmusiły przedsiębiorców do korzystania z usług prawnych na stałe. „Musiałam zatrudnić radcę prawnego na etat… To były setki tysięcy złotych – dla małej, rodzinnej firmy suma niewyobrażalna” – przyznaje Blok.
Problem, jak wskazuje opozycyjny artykuł, jest systemowy i wymaga przeciwdziałania, które zapewni polskim przedsiębiorcom większą pewność działań. Proponowane przepisy dążą do zlikwidowania asymetrii obowiązków, którą obecnie wykorzystują większe podmioty rynkowe. Z perspektywy Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług niezbędne jest wdrożenie rozwiązań, które umożliwią przedsiębiorcom negocjowanie warunków kontraktowych na bardziej równych zasadach.
Ponadto, obecne prawo unika skutecznego przeciwdziałania nadużyciom, zwłaszcza gdy mniejsze firmy nie mają realnych alternatyw do istniejących kanałów sprzedaży. W 2025 roku, prezes UOKiK wszczął jedynie jedno postępowanie dotyczące nadużycia pozycji dominującej. To nie oznacza, że problem nie istnieje, lecz że nie jest odpowiednio dostrzegany przez obecne ustawodawstwo.
Najemcy handlowi od lat walczą z nieuczciwymi warunkami narzucanymi przez zarządców centrów handlowych. Wskaźnikiem tej sytuacji jest znikanie polskich marek z rynku, co stanowi poważny problem dla krajowej gospodarki. Autorzy zaznaczają, że rozwiązania stosowane za granicą mogą być inspiracją dla Polski, gdzie potrzeba adaptacji istniejących przepisów jest wysoka. Dojrzałe sądownictwo, jak w Niemczech, może postawić wyraźne granice dla nadużyć, co potwierdza przypadek niemieckiej sieci EDEKA.
Analizując kontekst europejski, artykuł zaznacza, że podobne regulacje pozwoliłyby polskim przedsiębiorcom konkurować na bardziej uczciwych warunkach z dużymi graczami, w tym zagranicznymi sieciami. W Niemczech struktura własnościowa rynku sprzyjała wprowadzeniu takiego prawa, co daje nadzieję na podobne rozwiązania w Polsce.
Związek wskazuje, że przewidziane sankcje prawne są skuteczne jeszcze przed formalnym wdrożeniem, prowadząc do samoregulacji podmiotów. To z kolei wpłynęłoby na poprawę pozycji negocjacyjnej polskich firm na etapie rozmów kontraktowych.
Projekt ustawy, według jego przeciwników, może ograniczyć swobodę negocjacyjną polskich firm w kontaktach z mniejszymi zagranicznymi firmami. Jednakże, proponowane zmiany prawa mogłyby się przyczynić do wyrównania szans rynkowych i ułatwić rozwój rodzimym przedsiębiorcom.
Niezależnie od przyjętej strategii, kluczowe jest szybkie uchwalenie nowych przepisów, które zabezpieczą sektor małych i średnich przedsiębiorstw przed nierówną walką z dominującymi podmiotami rynkowymi. Polska może skorzystać z doświadczeń europejskich sądów i stworzyć precedens w ochronie własnych marek.








Dodaj komentarz