W środowy wieczór we Lwowie doszło do gwałtownych starć pomiędzy mieszkańcami a jednostkami wojskowymi. Sytuacja miała miejsce po zatrzymaniu mężczyzny w ramach poboru do wojska, co wzbudziło silne emocje wśród mieszkańców. Około 200 osób otoczyło wojskowy pojazd, w którym przetrzymywana była zatrzymana osoba, wybito szybę, a następnie przewrócono pojazd na bok, skandując „Hańba!”.
Biuro prokuratora generalnego Ukrainy poinformowało o wszczęciu dwóch dochodzeń: dotyczącego ataku na funkcjonariuszy państwowych oraz utrudniania działań armii. Według wojskowego centrum rekrutacji, zatrzymany mężczyzna złamał zasady rejestracji do służby wojskowej, co było bezpośrednią przyczyną interwencji.
Na zaistniałe wydarzenia zareagował burmistrz Lwowa, Andrij Sadowy. Wypowiadając się na platformie Telegram, określił sytuację mianem „absolutnie przerażającej”, podkreślając niedopuszczalność przeszkadzania wojsku i niszczenia mienia publicznego.
Głos zabrał także Kyryło Budanow, szef Biura Prezydenta Ukrainy, apelując do służb porządkowych o adekwatną reakcję. Jak wskazuje agencja AFP, pobór do wojska na Ukrainie od dłuższego czasu jest źródłem społecznych napięć. Trudności armii w pozyskiwaniu nowych rekrutów są coraz większe, co związane jest z przedłużającą się wojną z Rosją.
Aktualnie siły zbrojne Ukrainy liczą około 900 tys. żołnierzy, a co miesiąc mobilizowanych jest od 30 do 35 tys. osób. Dla mężczyzn w wieku 25-60 lat wprowadzono zakaz opuszczania kraju.
Zdarzenia w Lwowie pokazują, jak delikatne jest napięcie społeczne w kontekście służby wojskowej w obliczu przedłużającego się konfliktu. Stanowią również wyzwanie dla ukraińskich władz, starających się zapanować nad narastającymi trudnościami związanymi z rekrutacją oraz utrzymaniem dyscypliny wśród obywateli.








Dodaj komentarz