W Ankarze odbywa się kluczowy szczyt NATO, gdzie głównym tematem rozmów jest konflikt na Ukrainie. W programie pierwszego dnia spotkania Ukraina została wyróżniona dwukrotnie, co wskazuje na wagę, jaką NATO przywiązuje do sytuacji w regionie. Prezydent Wołodymyr Zełenski wraz z sekretarzem generalnym NATO, Markiem Rutte, wzięli udział w ważnym przemówieniu, a następnie odbyła się robocza kolacja Rady NATO-Ukraina na poziomie ministrów spraw zagranicznych.
Podczas gdy Ukraina oczekuje na konkretne wsparcie, Kijów pozostał ostrożny w swoich nadziejach. Andrij Zahorodniuk, były minister obrony Ukrainy, podkreśla, że dotychczasowe szczyty nie przyniosły znaczących zmian w sytuacji na froncie. Nadzieje Kijowa koncentrują się na uzyskaniu licencji na rakiety Patriot, które mogłyby poprawić obronę przeciwko atakom rosyjskim. Ostatnie uderzenia na Kijów wznowiły debatę na temat potrzeby wzmocnienia obrony powietrznej Ukrainy.
W kontekście szczytu Donald Trump ponownie przesunął odpowiedzialność za działania na rzecz zakończenia wojny na Europę. W liście skierowanym do liderów NATO oskarżył sojuszników o bierność, co zwiększa presję na Stary Kontynent. Tymczasem Zełenski zaapelował do partnerów o przyspieszenie dostaw pocisków obronnych, podkreślając, że opóźnienia mogą kosztować życie kolejnych cywilów.
Deklaracje po wcześniejszych szczytach stawały się coraz krótsze, co wskazuje na zmniejszające się zainteresowanie NATO sytuacją Ukrainy. Z Brukseli dobiegały głosy o konieczności większej autonomii europejskiej w zakresie bezpieczeństwa, a Ukraina już teraz spoczywa w dużej mierze na finansowym wsparciu Starego Kontynentu, zakupując amerykańską broń z europejskich funduszy.
Podczas gdy NATO stara się znaleźć wyważone podejście do sytuacji, Ukraina nie przestaje przypominać o swoich strategicznych ambicjach związanych z członkostwem w sojuszu, które w obecnej sytuacji wydają się jednak odległe.








Dodaj komentarz