Tegoroczny Lekarski Egzamin Weryfikacyjny, kluczowy test uprawniający do pracy lekarzy z zagranicy w Polsce, okazał się trudnym wyzwaniem dla obcokrajowców. Zaledwie 8,8 proc. lekarzy z Ukrainy i 31,5 proc. z Białorusi zdało egzamin. Podobnie zaledwie 7 proc. Polaków z dyplomami spoza UE uzyskało wynik pozytywny. Egzamin odbył się 26 maja i wzięło w nim udział łącznie 92 Białorusinów, 89 Ukraińców oraz 28 Polaków, z których zdało odpowiednio 28, 12 i 2 osoby. Niska zdawalność zwraca uwagę na istotne różnice w systemach edukacji medycznej oraz rygorystycznych wymogów polskiego modelu szkolenia. Dr Damian Patecki, ekspert z Naczelnej Izby Lekarskiej, wskazuje, że wyniki egzaminów odzwierciedlają różnice w poziomie kształcenia. Polski system wzoruje się na tradycyjnej, niemieckiej metodzie edukacji, koncentrując się na samodzielności i wysokim poziomie kompetencji medycznych. Tymczasem ukraiński system szkoleniowy, określany jako postradziecki, różni się np. długością i specyfiką staży specjalizacyjnych. Lekarze, którzy uzyskali dyplomy poza UE, muszą zdać LEW lub przejść nostryfikację, co niesie za sobą dodatkowe koszty i formalności. Egzamin nostryfikacyjny wiąże się z opłatą około 5 tys. zł, a proces uznania specjalizacji wymaga szczegółowej analizy programów nauczania. Nowym wyzwaniem stał się też wymóg znajomości języka polskiego. Po zawetowaniu ustawy przez prezydenta, lekarze muszą dostarczyć certyfikat językowy na poziomie B1, a jego brak odbiera im prawo do wykonywania zawodu. To komplikacja dla wielu medyków spoza UE, w tym niemal 800 lekarzy, którzy stracili prawo wykonywania zawodu w Polsce. Weryfikacja umiejętności obcokrajowców, zwłaszcza doświadczonych lekarzy, budzi kontrowersje. Igor Gumienny, lekarz z Ukrainy, wskazuje, że wielu wykształconych specjalistów z ogromnym doświadczeniem operacyjnym nie jest w stanie przejść przez skomplikowane procedury. Jednakże, jak podkreśla Patecki, celem polskiego modelu jest utrzymanie wysokiego poziomu kompetencji, a nie uprzedzenia. Naczelna Izba Lekarska, po złożonym przez Ministerstwo Zdrowia zawiadomieniu, musi się zmierzyć z pytaniami prokuratury dotyczącymi uznawania kwalifikacji lekarzy z Ukrainy, którzy nie spełniają językowych wymagań.








Dodaj komentarz