Bułgarzy stoją dziś przed szansą wyboru nowego parlamentu, co stanowi już ósmy taki przypadek w ciągu ostatnich pięciu lat. Te częste zmiany władzy są wynikiem burzliwych zmagań politycznych w kraju. Głosowanie trwa do godz. 20 (czasu lokalnego), a do obsadzenia jest 240 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym. O mandaty walczy 14 partii i 10 koalicji.
Powodem najnowszych przedterminowych wyborów była dymisja poprzedniego rządu Rosena Żelazkowa, spowodowana masowymi protestami. Bułgarzy wyrażali swoje niezadowolenie wobec planowanego projektu ustawy budżetowej na 2026 rok, który przewidywał m.in. wzrost składek na ubezpieczenia oraz wysokie premie dla urzędników. W kraju panuje także ogólny sprzeciw wobec upolitycznienia instytucji i korupcji.
Rumen Radew, były prezydent i obecny lider koalicji Postępowa Bułgaria, jest faworytem w sondażach, które przewidują dla jego ugrupowania poparcie na poziomie 32-34%. Radew, znany ze swojego eurosceptycznego podejścia, często porównywany jest do Viktora Orbana, jednak eksperci podkreślają, że między tymi politykami istnieją fundamentalne różnice, szczególnie w kwestiach nacjonalizmu i ideologii.
Pod względem poparcia, drugie miejsce zajmuje centroprawicowa partia GERB Bojko Borisowa z około 19%, natomiast prozachodnia formacja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria może liczyć na 11% głosów.
Interesująca jest walka o kolejne miejsca, w której partia DPS-Nowy Początek, prowadząca kampanię głównie w regionach z dużą mniejszością turecką, konkuruje z nacjonalistyczno-rusofilskim ugrupowaniem Wyzrażdane, zdobywając poparcie na poziomie 7-9%.
Radew, jako były wojskowy i dowódca Bułgarskich Sił Powietrznych, znany jest z krytyki wobec pomocy militarnej dla Ukrainy. Jego stosunek do UE, choć sceptyczny, nie wyklucza dialogu w kluczowych sprawach dla Wspólnoty.
Politolog Christo Panczugow z Nowego Uniwersytetu Bułgarskiego zauważa, że debata publiczna w Bułgarii jest zdominowana przez eurosceptycyzm i prorosyjskie nastroje. Kwestią, która wzbudziła duże zainteresowanie, było przyjęcie euro, co stało się tematem centralnym dla prawicy.
Przyszły rząd, niezależnie od jego składu, będzie musiał zmagać się z silnym proeuropejskim konsensusem, który może ograniczać możliwości politycznych działań bardziej skrajnych eurosceptyków.
Panczugow zauważa, że Postępowa Bułgaria może obrać dwa kursy. Jeden zakłada współpracę z proeuropejskimi ugrupowaniami, co złagodziłoby eurosceptyczne nastroje. Drugi zaś, oparty na sojuszach z nacjonalistami lub socjalistami, mógłby prowadzić do ich wzmocnienia.
Wynik wyborów i przyszły kształt rządu będą kluczowe nie tylko dla Bułgarii, ale również dla całego regionu, który w ostatnich latach zmaga się z kwestiami związanymi z integracją europejską.








Dodaj komentarz