Kanye West, znany obecnie pod pseudonimem Ye, spotkał się z kolejną odsłoną globalnej krytyki z powodu swoich kontrowersyjnych wypowiedzi i gestów. Po doświadczeniach Rogera Watersa, który po protestach nie mógł wystąpić w Polsce z powodu swojego stanowiska wobec inwazji Rosji na Ukrainę, także West napotkał na podobne przeszkody. Planowany koncert rapera w Chorzowie został odwołany z powodu jego przeszłych nazistowskich i antysemickich uwag, a także kontrowersji wokół singla „Heil Hitler”.
Minister kultury Marta Cienkowska wyraziła się jasno, że organizacja jego koncertu w Polsce jest niedopuszczalna. Wskazała, że w kraju, który doświadczył okrucieństw nazizmu, nie ma miejsca na takie postawy. Decyzja spotkała się z szeroką aprobatą społeczną, zwłaszcza wśród osób pamiętających historyczne uwarunkowania i wiązane z nimi traumy.
Na świecie także inne kraje podjęły podobne działania. Australia cofnęła artyście wizę, a Wielka Brytania zablokowała jego występ na Wireless Festival. Z kolei Marsylia we Francji również zablokowała show Kanyego. Jednak nie wszystkie państwa przyjęły równie ostry kurs. W Holandii jednak nadal planowane są dwa koncerty artysty w Arnhem, mimo presji na ministra sprawiedliwości, aby jego również zablokować.
Nie brakuje dyskusji nad tym, na ile kontrowersyjne wypowiedzi artysty wynikają z jego zdiagnozowanej choroby dwubiegunowej, a na ile są cynicznym sposobem na przyciągnięcie uwagi. Sam wyrażał skruchę i deklarował chęć zmiany, ale wielu kwestionuje jego szczerość.
Na kulturze muzycznej niewątpliwie ciąży fakt, że słowa, które dawniej miały moc poruszać i zmieniać świadomość społeczną, obecnie wydają się deprecjonowane. Publiczne skandale, które otaczają takie osobistości jak Kanye West, pokazują tylko, w jak trudnych warunkach funkcjonuje współczesna scena muzyczna. Pozostaje obserwować, czy kontrowersyjny artysta rzeczywiście zmieni swoje postępowanie i jakie dalsze kroki podejmą kraje w jego sprawie.








Dodaj komentarz