Sprawa zniknięcia Wiktorii z Sosnowca była jednym z najbardziej zaskakujących i poruszających wydarzeń ostatnich lat. 11-letnia dziewczynka została porwana, gdyż nieświadomie zaufała 39-letniemu mężczyźnie, który zmanipulował ją za pośrednictwem internetu. Tą szokującą sprawą zajmowały się organy ścigania przez wiele miesięcy, a 16 kwietnia Sąd Apelacyjny w Szczecinie potwierdził wyrok 13 lat więzienia dla Przemysława K., brutalnego porywacza.
Do porwania doszło 5 sierpnia 2023 roku. Wiktoria wyszła z mieszkania w Sosnowcu pod pretekstem wyniesienia śmieci i przepadła bez śladu. Rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza, w którą zaangażowano policję w całym kraju. Uruchomiono Child Alert, apelując o pomoc w odnalezieniu dziewczynki. Po dwóch dniach, 7 sierpnia, śledztwo odniosło sukces — Wiktorię odnaleziono w Koszalinie, w mieszkaniu Przemysława K.
Śledczy szybko ustalili, że kilka dni przed tym dramatycznym zdarzeniem dziewczynka nawiązała znajomość z porywaczem przez internet. Zgodnie z jego instrukcjami opuściła dom i spotkała się z nim na przystanku kolejowym w Sosnowcu. Przemysław K. wywiózł ją na Zachodniopomorskie, gdzie ukrywał w swoim mieszkaniu, stale próbując utrudnić działania policji.
Podczas śledztwa zebrano liczne dowody, w tym zabezpieczono elektronikę podejrzanego oraz przesłuchano wielu świadków. Jednym z głównych zarzutów postawionych Przemysławowi K. było uprowadzenie osoby małoletniej, co jednak było jedynie początkiem długiej listy oskarżeń, w tym o czyny seksualne i posiadanie narkotyków.
Proces toczył się z wyłączeniem jawności, aby chronić dobro Wiktorii. W styczniu 2025 roku Sąd Okręgowy w Koszalinie skazał Przemysława K. na 13 lat więzienia oraz dożywotni zakaz zajmowania stanowisk związanych z wychowaniem dzieci. Skazany po odbyciu kary ma trafić do zakładu psychiatrycznego.
Wyrok ten został utrzymany przez Sąd Apelacyjny w Szczecinie pomimo apelacji ze strony obrońcy podejrzanego i prokuratury. W przypadku tej ostatniej nie chodziło o kwestię długości kary, ale o inne ustalenia, które nie zostały ujawnione ze względu na tajność procesu. Przemysław K. pozostaje w areszcie, i jeszcze długo nie opuści jego murów.








Dodaj komentarz