Ministerstwo Obrony Narodowej zdecydowało się zmienić swoje plany dotyczące liczby klas wojskowych w szkołach ponadpodstawowych. Limit zezwoleń na tworzenie nowych oddziałów przygotowania wojskowego w 2026 roku zostanie podniesiony do 43, co jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie młodzieży tą formą kształcenia. Początkowo liczba zgód miała wynosić 30, jednak resort zauważył znacznie większe zainteresowanie i więcej poprawnych wniosków, niż się spodziewano. Opublikowane uzasadnienie wskazuje, że określony wcześniej limit był niewystarczający. W nadchodzącym roku szkolnym młodzież będzie mogła wybierać spośród 613 dostępnych oddziałów przygotowania wojskowego, z czego 43 to nowe jednostki. Rekrutacja do tych klas ruszy w połowie maja i zakończy się w czerwcu 2026 roku. Decyzje o przyjęciu kandydatów będą podejmowane przez kuratorów oświaty, którzy kierują się wytycznymi rządowymi. Inicjatywa ta wzbudza jednak mieszane uczucia wśród ekspertów z dziedziny edukacji. Niektórzy, jak Anna Knapik, dyrektor jednego z centrów kształcenia zawodowego, obawiają się, że wzrost popularności klas wojskowych może negatywnie wpłynąć na szkoły zawodowe, które borykają się z problemem pozyskiwania uczniów. Obawy dotyczą także zaplecza infrastrukturalnego – szkoły techniczne, które nie dysponują odpowiednimi obiektami, przegrywają w rywalizacji z liceami oferującymi profile wojskowe. Zgodnie z obowiązującym prawem, każda nowa klasa musi uzyskać zgodę szefa MON, a nowe rozporządzenie wejdzie w życie natychmiast po ogłoszeniu. Resort planuje dokonać oceny programu za pięć lat, sprawdzając, ilu absolwentów rzeczywiście podejmie zawodową służbę wojskową. Ta zmiana pokazuje, jak dynamicznie rozwija się sektor edukacji wojskowej w Polsce oraz jakie priorytety stawia aktualnie polski rząd. Przyciąganie młodych ludzi do służby wojskowej jest zgodne z polityką wzmacniania obronności kraju, ale równocześnie wywołuje dyskusje na temat przyszłości innych form kształcenia oraz zrównoważonego rozwoju rynku pracy.








Dodaj komentarz