Ewa Zajączkowska-Hernik, polska europosłanka, dołączyła do frakcji „Patriotów dla Europy” skupionej wokół Viktora Orbana i Marine Le Pen. Grupa, będąca trzecią siłą w Parlamencie Europejskim, zyskuje na znaczeniu i stawia sobie ambitny cel przejęcia władzy w UE w ciągu trzech lat.
Viktor Orban, premier Węgier, ogłosił w Budapeszcie, że osoby obecne na kongresie „Patriotów” mają w przyszłości rządzić Unią Europejską. „Patrioci dla Europy” to eurosceptyczna frakcja, do której dołączyła Zajączkowska-Hernik, pozostając jednocześnie w Konfederacji. Jej decyzja o opuszczeniu Nowej Nadziei Sławomira Mentzena nie była całkowicie zaskakująca, zwłaszcza że spekulowano o jej możliwym dołączeniu do innej formacji prawicowej.
Frakcja „Patriotów dla Europy” składa się z wielu znanych postaci europejskiej sceny prawicowej. Wśród nich są m.in. Anna Bryłka i Tomasz Buczek z Ruchu Narodowego, a także liderzy partii jak włoska Liga Matteo Salviniego, czy francuskie Zjednoczenie Narodowe z Jordanem Bardellą. Zajączkowska-Hernik, jako członkini tej grupy, zamierza nadal reprezentować interesy polskie w Europarlamencie, przygotowując się jednocześnie do startu w wyborach do Sejmu z list Konfederacji.
„Patrioci dla Europy” mają wspólne dążenia z takimi grupami jak Europa Suwerennych Narodów i Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, co daje im potencjalnie dużą siłę polityczną. Obecnie mają 85 europosłów, a po ewentualnej koalicji zdobyliby łącznie 188 głosów, przewyższając największą Europejską Partię Ludową.
Na czele „Patriotów” stoi Jordan Bardella, bliski współpracownik Marine Le Pen, lecz to Viktor Orban, inicjator powstania frakcji, pozostaje głównym liderem. Węgierski premier skutecznie zjednoczył prawicowych polityków z Europy, w tym m.in. hiszpańskie VOX Santiago Abascala i holenderską Partię Wolności Geerta Wildersa.
Podczas spotkania w Budapeszcie, które odbyło się kilka dni temu, obecni byli nie tylko europejscy liderzy prawicy, ale także Krzysztof Bosak, lider Ruchu Narodowego, który wygłosił przemówienie o potrzebie zdrowego rozsądku w Europie. Ten antyunijny ton dominował podczas wydarzenia, choć mówcy nie domagali się likwidacji Unii Europejskiej, a jedynie jej reformy. Orban stwierdził, że potrzeba sojuszu suwerennych narodów zamiast federacyjnej polityki UE.
Wystąpienie Orbana podkreślało kryzys brukselskiej elity, dotykający m.in. przemysłu, gospodarki i Zielonego Ładu. Premier Węgier uznał, że „Patrioci” mogą być odpowiedzią na te wyzwania, wskazując na ich rosnącą siłę w Europie.








Dodaj komentarz