Robert Mueller, były dyrektor amerykańskiego Federalnego Biura Śledczego (FBI), zmarł w wieku 81 lat. Wiadomość o jego śmierci wywołała mieszane reakcje na arenie publicznej. Barack Obama, były prezydent Stanów Zjednoczonych, złożył kondolencje rodzinie Muellera, podkreślając jego nieustępliwe zaangażowanie w rządy prawa i fundamentalne wartości demokratyczne. Obama ocenił Muellera jako jednego z najlepszych dyrektorów FBI, który swoją pracą „ratował niezliczone życia”. Mueller objął urząd tydzień przed atakami z 11 września 2001 roku i pełnił funkcję do 2013 roku.
Zgoła odmienny był komentarz obecnego prezydenta USA, Donalda Trumpa, który stwierdził, iż cieszy się z powodu śmierci Muellera, zarzucając mu rzekome krzywdzenie niewinnych ludzi. Trumpowe stanowisko związane jest z działaniami Muellera jako specjalnego prokuratora nadzorującego federalne śledztwo Russiagate, dotyczące ingerencji Rosji w wybory prezydenckie z 2016 roku.
To śledztwo, powierzone Muellerowi po zwolnieniu przez Trumpa ówczesnego dyrektora FBI Jamesa Comeya, zakończyło się oskarżeniem 37 osób, z których siedem przyznało się do winy. Nie udało się jednak jednoznacznie powiązać działań Trumpa lub jego współpracowników z rosyjskimi służbami. Niemniej, brak dowodów nie wykluczył możliwości współpracy. W związku z prowadzeniem tego postępowania Mueller stał się celem ataków Trumpa, który często nazywał jego działania „polowaniem na czarownice”. Śmierć Muellera ponownie uwidoczniła głębokie podziały pomiędzy byłym a obecnym prezydentem USA.







