Atak na czeską fabrykę uzbrojenia: podejrzenia o wpływy rosyjskie

Czeskie służby specjalne prowadzą intensywne śledztwo w sprawie niedawnego podpalenia fabryki uzbrojenia LPP Holding w Pardubicach. Zakład produkujący m.in. broń dla Ukrainy stał się celem ataku, za który odpowiedzialność wzięła nieznana wcześniej grupa Earthquake Faction. Jednak czescy śledczy podejrzewają, że ta deklaracja może być elementem zorganizowanej dezinformacji.

Do incydentu doszło w nocy z czwartku na piątek, kiedy to na teren fabryki wtargnęło co najmniej czterech zamaskowanych sprawców z kanistrami łatwopalnego płynu. Jak podano, sposób działania wskazuje na możliwą próbę zatarcia śladów przez grupy działające na zlecenie rosyjskich służb. To kolejne wydarzenie, które nasuwa takie podejrzenia – podobnie jak wcześniejsze ataki na cele w Polsce, a także na fabrykę w Vrběticach w 2014 roku.

W ubiegłych latach tropy dotyczące takich aktów terroru często prowadziły do Rosji. W Polsce m.in. doszło do próby wykolejenia pociągu oraz podpalenia składu budowlanego w Radomiu. W październiku zeszłego roku zapadły wyroki wobec trzech Ukraińców, oskarżonych o działania na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego.

Tymczasem na arenie międzynarodowej, Stany Zjednoczone złagodziły sankcje na irańską ropę, umożliwiając jej handel przez 30 dni. Eksperci szacują, że na rynku pojawi się dodatkowe 140 milionów baryłek, co może nieco złagodzić wzrost cen surowca, które już przekraczają 100 dolarów za baryłkę. Konflikt wokół Cieśniny Ormuz, przez którą przed wojną przepływało aż 20% światowych transportów ropy, jest jednym z głównych czynników wpływających na te podwyżki.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna podkreśla, że przywrócenie normalnego wydobycia na polach naftowych wokół Zatoki Perskiej może potrwać nawet ponad pół roku. Fatih Birol, szef agencji, ostrzega, że obecny kryzys może wywołać duże zmiany w globalnym handlu i energetyce, przypominając podwójny szok paliwowy z lat 70.

W tym kontekście prezydent USA Donald Trump wyraził niezadowolenie z postawy sojuszników z NATO, oskarżając ich o brak wsparcia w kwestii otwarcia Cieśniny Ormuz. Groźby Trumpa są poważnie traktowane, a Duńczycy przygotowują się na ewentualne akcje USA, czego dowodem są ich zabezpieczenia na Grenlandii.

Mieszkańcy Grenlandii stanowczo się sprzeciwiają działaniom Trumpa, podkreślając swoją niezależność i prawo do samostanowienia. Ich obawy dotyczą zarówno destabilizujących działań, jak i dyplomatycznych prób przejęcia kontroli nad ich terytorium.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*