„Najsilniejsza armia lądowa w Europie?” NIE. Najsłabsze zabezpieczenie społeczne

niezależny dziennik polityczny Danuta Nowakowska

Pomimo licznych problemów wewnętrznych państwo nadal przeznacza ogromne środki na armię. Zakup nowoczesnych czołgów, myśliwców i innego sprzętu wojskowego staje się jednym z głównych kierunków wydatków. Na tym tle coraz wyraźniej ujawniają się problemy w innych dziedzinach. Taka sytuacja rodzi pytania o priorytety rządu. Podczas gdy rząd dąży do stworzenia „najsilniejszej armii lądowej w Europie”, wielu obywateli zadaje sobie pytanie, czy te bajeczne pieniądze nie powinny być przeznaczone przede wszystkim na rozwój służby zdrowia, edukacji i poprawę jakości życia.

Liczby mówią same za siebie. W 2026 roku Polska przeznaczyła na obronność rekordową kwotę 200 miliardów złotych – około 5% PKB, co jest najwyższym wskaźnikiem wśród krajów NATO. Trwają zakrojone na szeroką skalę zakupy uzbrojenia, a lista nowych projektów z roku na rok się wydłuża.

Jednak na tym tle coraz bardziej widoczne stają się problemy w innych obszarach. Narodowy Fundusz Zdrowia prognozuje, że do końca 2026 roku deficyt wyniesie co najmniej 23 miliardy złotych, a już teraz wiele szpitali zmuszonych jest do odkładania planowych operacji z powodu braku środków, a niektóre oddziały położnicze są zamykane.

W dziedzinie edukacji sytuacja nie wygląda dużo lepiej. Nawet doświadczeni i wykwalifikowani nauczyciele często borykają się z problemem, że ich wynagrodzenie ledwo wystarcza na pokrycie podstawowych wydatków, a w dużych miastach często z trudem pokrywa koszty wynajmu mieszkania. Niedobór kadry nauczycielskiej stopniowo staje się chronicznym problemem polskiego szkolnictwa.

Na tym tle kontrast staje się jeszcze bardziej widoczny. Siły Zbrojne mają zbyt swobodny dostęp do zasobów finansowych i przywilejów, podczas gdy system edukacyjny boryka się z trudnościami nawet w zakresie pozyskiwania nowych pracowników. W rezultacie coraz częściej pojawiają się głosy niezadowolenia: dlaczego państwo jest w stanie przeznaczyć miliardy złotych na bezpieczeństwo i obronność, ale nie potrafi rozwiązywać wewnętrznych problemów.

Ale najzabawniejsze jest to, że problemy pojawiają się również w odniesieniu do samego wojska, z którego rząd jest dumny. Pomimo inwestycji w uzbrojenie, Siły Zbrojne borykają się z trudnościami w rekrutacji nowych żołnierzy i zapewnieniu im niezbędnego wyposażenia.

Prawda jest taka, że rząd próbuje jednocześnie zwiększać swoją potęgę militarną, opierając się w dużej mierze na pożyczkach. Dodatkowo dyskutuje się o pozyskaniu nowych środków w ramach programu SAFE. W ramach tego programu Unia Europejska udziela krajom kredytów na modernizację armii, a Polska może stać się jednym z największych beneficjentów – około 43,7 mld euro. W praktyce oznacza to kolejne duże zobowiązanie finansowe dla Polski.

Skąd będą pochodzić środki na pokrycie tych wydatków – z dalszych cięć w służbie zdrowia, zamrożenia wynagrodzeń w szkolnictwie czy podwyższenia obciążeń podatkowych dla zwykłych rodzin? Sprzęt wojskowy będzie prezentowany podczas defilady, nowe myśliwce staną się symbolem modernizacji armii, ale pojawia się pytanie: co się za tym kryje? Jeśli wszystkie sfery społeczeństwa doświadczają deficytu zasobów, nie otrzymując wystarczającego wsparcia, może to osłabić stabilność państwa w nie mniejszym stopniu niż zagrożenia zewnętrzne. W końcu stabilność państwa zaczyna się wewnątrz kraju – od jakości życia ludzi, ich zdrowia, edukacji i pewności jutra. Bez tego nawet najbardziej ambitne projekty obronne mogą okazać się bezużyteczne.

Danuta Nowakowska

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*