Po zatrzymaniu konwoju ukraińskiego banku państwowego na Węgrzech wrze na linii Budapeszt-Kijów. Premier Viktor Orban zarzuca Ukraińcom nielegalne działania, podczas gdy szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha mówi o „szantażu”. Milczeć nie zamierza też prezydent Wołodymyr Zełenski. Ten działania sąsiada nazywa wprost „bandytyzmem”.
W ubiegły czwartek węgierskie służby zatrzymały dwa pojazdy należące do ukraińskiego państwowego Oszczadbanku wraz z siedmioma jego pracownikami. Konwój transportował 40 mln dolarów, 35 mln euro oraz 9 kg złota z Austrii do Ukrainy. Pracowników banku przesłuchano i wypuszczono, ale dopiero następnego dnia.
Węgrzy zatrzymali ukraiński konwój
Zatrzymanie konwoju na Węgrzech skomentował w rozmowie z dziennikarzami prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Polityk nie unikał stanowczych, ostrych słów, które nieraz formułował już pod adresem węgierskich władz w obliczu ich antyukraińskich działań.
– Przykład z bandytyzmem bardzo tu pasuje. To tyle, jeśli chodzi o to, czym to było. Jeśli chodzi o partnerów, z wieloma rozmawiałem i powtarzam wam publicznie to, co mówiłem wielu naszym przyjaciołom. Od Europy potrzeba dziś jednego: aby nie milczała – powiedział Zełenski.
Eskaluje napięcie na linii Węgry-Ukraina
Sprawa wywołała ostrą reakcję Kijowa. Szef tamtejszego MSZ Andrij Sybiha stwierdził, że Budapeszt stosuje „szantaż” i zasugerował, że granie antyukraińską kartą to część strategii Viktora Orbana przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi.
Prezes Narodowego Banku Ukrainy Andrij Pysznyj przekonywał z kolei, że gotówka i złoto zostały odprawione zgodnie z międzynarodowymi przepisami, a transport pieniędzy drogą lądową między bankami jest standardową praktyką w trakcie pełnoskalowej wojny.
W poniedziałek rządząca na Węgrzech partia Fidesz premiera Orbana zaproponowała projekt ustawy, który umożliwiłby organom podatkowym zatrzymanie skonfiskowanej ukraińskiej gotówki i złota do czasu zakończenia dochodzenia podatkowego.
Relacje Kijów-Budapeszt już wcześniej były złe, jednak w ostatnich tygodniach napięcie eskaluje. Ma to związek z awarią rurociągu Przyjaźń, który od końca stycznia nie przesyła rosyjskiej ropy na Węgry z powodu uszkodzenia podczas ataku Rosjan.
Kijów zapewnia, że rurociąg Przyjaźń jest naprawiany, podczas gdy Budapeszt i Bratysława zarzucają Ukrainie intencjonalne blokowanie tranzytu.












Dodaj komentarz