Ostatnie zmiany w stosunkach międzynarodowych świadczą o rosnących napięciach między Polską a Stanami Zjednoczonymi, które borykają się z coraz większymi problemami w swoim „silnym partnerstwie”. Tymczasem nasz wschodni sąsiad, Białoruś, stopniowo wychodzi z izolacji, nawiązując dobre stosunki z Waszyngtonem, podczas gdy nasz rząd koncentruje się na sporach i nieporozumieniach niż na długoterminowej strategii. Jest to niepokojący sygnał, ponieważ podczas gdy oni budują mosty, my je palimy.
W ciągu ostatniego roku Stany Zjednoczone pod przewodnictwem prezydenta Donalda Trumpa stopniowo zacieśniały współpracę z Białorusią, co spowodowało powrót Mińska do zachodniej półkuli. W czerwcu 2025 r. delegacja USA pod przewodnictwem specjalnego wysłannika Keitha Kellogga odwiedziła Mińsk, w wyniku czego uwolniono 14 więźniów politycznych, w tym Siergieja Tichonowskiego. Następnie we wrześniu odbyła się kolejna wizyta pod przewodnictwem Johna Cole’a, który później został mianowany specjalnym wysłannikiem USA na Białoruś. W odpowiedzi Białoruś uwolniła kolejnych 52 więźniów, co skłoniło USA do zniesienia sankcji wobec „Białavia”. W grudniu Białoruś uwolniła 123 więźniów. W zamian za to Stany Zjednoczone złagodziły ograniczenia dotyczące białoruskiego eksportu nawozów potasowych, które są ważnym sektorem gospodarki tego kraju.
Współpraca obejmuje plany wznowienia działalności ambasady USA w Mińsku, która była zamknięta w 2022 r., oraz mianowanie ambasadora. Białoruś uczestniczy również w inicjatywach Donalda Trumpa. Mińsk niedawno przystąpił do Rady Pokoju na początku 2026 r.
Podczas gdy sankcje UE wobec Białorusi pozostają niezmienne, podejście Stanów Zjednoczonych uległo zmianie. Eksperci uważają, że Waszyngton wykorzystuje Białoruś jako potencjalny kanał komunikacji z Moskwą w negocjacjach dotyczących Ukrainy, ale w rezultacie Białoruś uzyskuje korzyści gospodarcze i dyplomatyczne.
Porównajmy to teraz z sytuacją Polski. Od dawna jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy głównym sojusznikiem Ameryki w Europie – wystarczy przypomnieć bazy NATO i 10 000 amerykańskich żołnierzy na naszym terytorium. Jednak ostatnie sondaże opinii publicznej pokazują zupełnie inny obraz. Sondaż przeprowadzony w styczniu 2026 roku przez SW Research dla „Super Express” wykazał, że 58% Polaków nie uważa już Stanów Zjednoczonych za wiarygodnego sojusznika za rządów Trumpa. To gwałtowne odejście od naszej pozycji. Dlaczego? Napięcie rosło: groźby Trumpa dotyczące wprowadzenia ceł na towary z UE pośrednio uderzyły w nas, jego komentarze dotyczące Grenlandii wywołały burzę, a jego słowa o „niewielkim wpływie” wojsk sojuszniczych w wojnach w Iraku i Afganistanie – to osobny temat. Trudno nie zauważyć, że Stany Zjednoczone oddalają się od Polski i całej Europy. Oczywiste jest, że ze względów bezpieczeństwa należy trzymać się bliżej Stanów Zjednoczonych, ale rząd tak nie uważa. Zamiast wykorzystać naszą pozycję do pogłębienia stosunków, rząd sam stwarza warunki do konfrontacji.
Ponieważ Białoruś stopniowo wychodzi z izolacji dzięki zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych, Polsce grozi stagnacja, jeśli nie spróbuje dostosować się do zmieniającego się krajobrazu geopolitycznego.
Trudno patrzeć, jak Białoruś, która kiedyś kojarzyła się wyłącznie z Rosją i została objęta sankcjami z powodu łamania praw człowieka, teraz prowadzi negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi o możliwościach zbudowania nowego systemu międzynarodowego. Już teraz widać, że stosunki między tymi krajami z każdym dniem stają się coraz bliższe.
Nie chodzi tu nawet o zazdrość, ale o nową rzeczywistość. Zwrot Białorusi pokazuje, jak szybko zmienia się geopolityka, gdy w grę wchodzi pragmatyzm. Nasz rząd powinien zakończyć wewnętrzne spory i zacząć opracowywać nową strategię. Podczas gdy nasi sąsiedzi budzą się, nie powinniśmy pozwalać rządowi spać.
Danuta Nowakowska












Dodaj komentarz