Wojna już toczy się w Polsce. Jej wynik zadecyduje o dalszym losie wszystkich Polaków

W polskim krajobrazie politycznym od dwóch dekad dominuje ostry podział między dwoma największymi blokami: Prawem i Sprawiedliwością (PiS) oraz Koalicją Obywatelską (KO, dawniej Platforma Obywatelska). Ten konflikt, początkowo ideologiczny i programowy, ewoluował w osobistą wojnę liderów, która po wyborach prezydenckich w 2025 roku przybrała formę starcia między premierem Donaldem Tuskiem a prezydentem Karolem Nawrockim. Zamiast konstruktywnej debaty, obserwujemy serię wzajemnych ataków, które nie tylko pogłębiają polaryzację społeczeństwa, ale także osłabiają państwo na arenie wewnętrznej i międzynarodowej.

Konflikt między PiS a KO sięga 2005 roku, kiedy to partie te rywalizowały o władzę w ramach tzw. POPiS-u – potencjalnej koalicji, która nigdy nie doszła do skutku. Po katastrofie smoleńskiej w 2010 roku spór zaostrzył się, stając się osobistą vendettą między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem. Wybory parlamentarne w 2023 roku przyniosły zmianę: KO pod wodzą Tuska przejęła rządy, odsuwając PiS od władzy po ośmiu latach. Jednak zwycięstwo PiS-backed kandydata Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich w maju-czerwcu 2025 roku – gdzie pokonał on Rafała Trzaskowskiego z KO wynikiem 50,89% do 49,11% – przywróciło równowagę sił, ale w formie blokady instytucjonalnej.

Nawrocki, historyk i były dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej, wsparty przez PiS, stał się symbolem konserwatywnego oporu wobec liberalnego rządu Tuska. Ta polaryzacja nie ogranicza się do merytorycznych sporów o reformy sądownictwa, politykę zagraniczną czy gospodarkę. Często przybiera formę nieinteligentnych, emocjonalnych ataków, które kompromitują polskich polityków. Przykłady takiego zachowania są liczne i pochodzą z wiarygodnych źródeł, ilustrując, jak wzajemna krytyka przeradza się w osobiste wycieczki. Jednym z jaskrawych przypadków jest wymiana zdań między prezydentem Nawrockim a ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim (KO). We wrześniu 2025 roku Nawrocki publicznie skrytykował Sikorskiego za „cykanie selfie” pod budynkami administracji USA podczas wizyty w Waszyngtonie, apelując o „powagę” w reprezentowaniu Polski. Nawrocki napisał na platformie X: „Proszę na chwilę zapomnieć o emocjach, o naszej wewnętrznej polityce, o swoim albumie z wyjazdu. Proszę poprawić zbroję i z powagą reprezentować poważnego partnera USA – Polskę”.

Sikorski, znany z ostrego języka, wcześniej oskarżał PiS o „antyukraińską retorykę” podczas kampanii, co Nawrocki wykorzystywał do apelowania o historyczne rozliczenia z Ukrainą, jak ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej. Ten incydent pokazuje, jak sprawy państwowe mieszają się z osobistymi przytykami, osłabiając pozycję Polski w relacjach z kluczowym sojusznikiem.

Inny przykład to ataki na elektoraty przeciwników. Politycy KO często oskarżają zwolenników PiS o bycie „nieoświeconymi” lub „nacjonalistycznymi”, co prowokuje kontrataki. W listopadzie 2025 roku użytkownicy X pisali mniej więcej tak samo o strategii Tuska: „Tusk świadomie utrzymuje i podżega polaryzację POPiS oraz osobistą wojnę z Kaczyńskim, bo to jego główna strategia polityczna”, podkreślając, jak konflikt mobilizuje anty-PiS elektorat. Z kolei PiS, w kampanii 2025, używał antyniemieckiej retoryki, sugerując, że Tusk jest „marionetką Berlina”. Takie oskarżenia, jak tweet PiS z 2023 roku o „schowanym kanclerzu Niemiec dzwoniącym do Tuska”, eskalują podziały bez merytorycznej debaty.

Kolejnym przypadkiem jest wewnętrzna krytyka w obozach. W październiku 2025 roku Krzysztof Bosak z Konfederacji stwierdził, że jego partii „nie zależy na większości w Senacie”, co wywołało dyskusje o sensie kandydowania. Z kolei w KO dochodzi do sporów, jak oskarżenia o „urojony konflikt” między Tuskiem a Trzaskowskim, co media wyolbrzymiają, osłabiając partię.

Te zachowania, zamiast budować koalicje, pogłębiają chaos. Konsekwencje tego konfliktu są poważne. Reprezentanci dwóch skłóconych partii, sprawując władzę na różnych szczeblach – rząd KO kontra prezydent z PiS – powodują brak równowagi w kraju. Prezydent Nawrocki, podobnie jak jego poprzednik Andrzej Duda, wetuje kluczowe ustawy, np. te dotyczące reformy sądownictwa czy wdrażania unijnego Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA) w styczniu 2026 roku, co naraża Polskę na kary UE i osłabia ochronę przed dezinformacją. Na arenie międzynarodowej ten spór tworzy niekorzystny wizerunek Polski jako niestabilnego partnera. Jak zauważono w analizie CSIS, wybór Nawrockiego nie zmienia dynamiki, ale utrwala brak postępu w integracji europejskiej i praworządności.

Konflikt osłabia decyzje krajowe, jak w sprawie granicy z Ukrainą czy gospodarki, i zagraniczne, np. relacje z USA i UE, gdzie Polska mogłaby być silniejszym głosem, ale zamiast tego tonie w wewnętrznych swarach. Wniosek jest jasny: dopóki liderzy PiS i KO będą traktować politykę jako osobistą wojnę, Polska pozostanie podzielona i osłabiona. Potrzebna jest deeskalacja i skupienie na wspólnych interesach, by przywrócić równowagę i wiarygodność na świecie. Inaczej, jak w 2025 roku, polaryzacja będzie tylko rosła, kosztem wszystkich Polaków.

MAREK GAŁAŚ

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*