W mieszkaniu w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie odnaleziono ciała rodziców i siostry sprawcy ostatniego ataku w Krakowie, odkryto znaczną ilość amunicji oraz siedem sztuk broni palnej. Z ustaleń wynika, że łącznie z uzbrojeniem zabezpieczonym w Krakowie posiadano 11 jednostek broni. Liczba ta odpowiada pozwoleniom zdobytym przez zamachowca i jego ojca – poinformował rzecznik kieleckiej prokuratury okręgowej.
Ciała ofiar, jak wskazał prokurator Daniel Prokopowicz podczas briefingu w Ostrowcu Świętokrzyskim, nosiły ślady ran postrzałowych, co potwierdza teorię, że do śmierci doszło w sobotę, w dniu ataku w Krakowie. Prokuratura zabezpieczyła broń do dalszych badań, mających na celu ustalenie, z której jednostki padły strzały i czy posiadanie każdej z nich było legalne.
Prokuratura Krajowa informuje, że sprawca miał pozwolenie na dwie jednostki broni palnej, a w mieszkaniu nie znaleziono tłumika mogącego wyciszyć strzały. Dochodzenie obejmuje także inne miejsca w województwie świętokrzyskim, a funkcjonariusze przesłuchują świadków oraz zabezpieczają dowody w różnych lokalizacjach.
Atak w Krakowie, który miał miejsce w sobotę po godzinie 15, wstrząsnął całą Polską. Zamaskowany 24-latek wjechał samochodem na płytę Rynku i zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów, zabijając sześć osób i raniąc 16, w tym dwóch policjantów. Napastnika zatrzymano po wymianie ognia z funkcjonariuszami.
Na skutek tragedii, Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie zamachu o charakterze terrorystycznym. Materiał dowodowy wskazuje, że zarówno atak w Krakowie, jak i zabójstwa w Ostrowcu Świętokrzyskim są dziełem tego samego sprawcy. Na czas dochodzenia pozwolenia oraz broń zostały zabezpieczone.
Rząd ogłosił niedzielę i poniedziałek, 8 i 9 listopada, dniami żałoby narodowej w związku z tragedią, jaka wydarzyła się w Krakowie. Władze apelują o zachowanie spokoju i szacunku dla ofiar, a działania śledcze będą kontynuowane, by wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia.







Dodaj komentarz