Serialowa antologia „Potwory”, dostępna na Netflixie, wzbudza kontrowersje jako jedna z najbardziej dyskusyjnych współczesnych produkcji true crime. Przedstawia przestępców jako niezrozumiane i społecznie odrzucone jednostki, co budzi wątpliwości co do przekazań i interpretacji historycznych zbrodni. W czwartym sezonie do grona głównych bohaterów dołącza postać Lizzie Borden, pierwszej kobiety wśród przestępców prezentowanych w serii.
Lizzie Borden, uniewinniona 130 lat temu z zarzutu brutalnego mordu na ojcu i macosze, stała się symbolem dyskusji na temat kobiecej emancypacji i buntu przeciwko normom społecznym. Serial powraca do mitologii otaczającej tę postać, wykorzystując motywy związane z historycznymi łamigłówkami i narracjami o bohaterkach zmagających się z niesprawiedliwością systemu.
Produkcja Murphiego kreuje wizję Borden i innych zbrodniarzy jako postaci, które poprzez swoje czyny rzekomo dokonują aktu rewanżu na opresyjnych mężczyznach i patriarchalnych strukturach. Scenarzyści splatają historie Borden z losami XVII-wiecznej Elżbiety Batory oraz Aileen Wuornos, budując złożoną narrację o kobiecym sprzeciwie i osobistej wolności. Serial ukazuje je w sposób, który budzi pytania o granice moralnej interpretacji zbrodni.
W kontekście współczesnych wydarzeń, takich jak proces Lindsay Clancy w USA, serial budzi kontrowersje. Skupia się na postaciach historycznych, które w różny sposób odwróciły wzrok od tradycyjnego wymiaru sprawiedliwości. W oczach krytyków, takie podejście do tematyki seryjnych zabójców, wiążące się z ich popkulturową gloryfikacją, może być niebezpieczne. Istnieje obawa, że przedstawianie zbrodniarzy jako ofiar i bohaterów może prowadzić do niezdrowej fascynacji złem i stworzyć ryzyko jego naśladowania.
Amerykański kontekst kulturowy, gdzie fascynacja seryjnymi mordercami sięga lat 70. i 80., zaowocował niegdyś efektem naśladownictwa. Tego typu produkcje, poprzez próbę nadania ludzkiej twarzy odrażającym postaciom historycznym, mogą przyczyniać się do wtórnej wiktymizacji i wypaczenia rzeczywistości ofiar zbrodni. „Potwory” są przykładem, jak popkultura balansuje na cienkiej granicy między analizą psychologiczną a relatywizowaniem moralnej brzydoty przestępstw.
W serii, Ryan Murphy ponownie igra z konwencją, łącząc różne stylistyki – od tragedii i thrillera po czarną komedię. Każdy z bohaterów zdaje się należeć do innej opowieści, co może prowadzić do zamieszania w odbiorze i poczucia, że główny nacisk położono na koniunkturalizm i kontrowersyjność. Jest to produkcja, która dotyka delikatnych społecznie kwestii i stawia pytania o miejsce i sposób prezentacji mrocznej strony ludzkiej natury w mediach.







Dodaj komentarz