Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, w którym zaangażowane są znaczące siły, rodzi potencjalne zagrożenia dla globalnej stabilności. Iran, mając wsparcie swoich koalicjantów, umacnia swoją pozycję w regionie nie tylko poprzez własne działania, ale również przez wspieranie lokalnych ugrupowań, takich jak Huti w Jemenie. Huti, wykorzystując arsenał pozostawiony przez armię jemeńską, wzmacniają swoją pozycję w kraju. Kluczowe jest, że choć Iran ma duży wpływ na rozwój sytuacji, Huti nie potrzebują dodatkowej zachęty do eskalacji działań. Ostatnie wydarzenia, w tym zdobycie przez nich jemeńskiego odcinka Morza Czerwonego i cieśniny Bab al-Mandeb, pokazują determinację bojowników w przejmowaniu kontroli nad strategicznymi punktami. Teheran ma interesy w regionie, które realizuje poprzez takie ruchy, podobnie jak przez współpracę z Hezbollahem w Libanie. Kluczowe cieśniny, takie jak Ormuz i Bab al-Mandeb, stają się coraz mniej dostępne dla żeglugi, co wpływa na transport ropy. Krzysztof Płomiński, były ambasador Polski w Arabii Saudyjskiej i Iraku, zaznacza, że blokady wpłynęły na wzrost kosztów przewozów morskich z Arabii Saudyjskiej i zmusiły Saudów do podjęcia szybkich działań w celu naprawy uszkodzeń, by przywrócić pełną przepustowość kluczowych rurociągów. Tymczasem Stany Zjednoczone, choć oskarżane o brak aktywnych działań na Bliskim Wschodzie, kierują się obecnie swoimi wewnętrznymi interesami politycznymi. Niechęć do eskalacji działań wojskowych może być powiązana z cyklem wyborczym. W międzyczasie Polska, przez swoje przedsiębiorstwo Orlen, zabezpiecza dostawy ropy naftowej, kontraktując transport z innych źródeł takich jak Norwegia, aby zminimalizować skutki destabilizacji dostaw z Bliskiego Wschodu.








Dodaj komentarz