W ostatnich latach Polska stała się jednym z kluczowych poligonów i logistycznych hubów wschodniej flanki NATO. Ćwiczenia takie jak Anakonda, Dragon czy elementy Steadfast Defender angażują tysiące żołnierzy i setki pojazdów z wielu państw sojuszu. Manewry te są odpowiedzią na realne zagrożenia bezpieczeństwa, lecz ich wpływ na środowisko naturalne – od dróg publicznych i leśnych, przez gleby i powietrze, po ekosystemy wodne – budzi rosnące pytania.
Po pierwsze to przemieszczanie sprzętu po drogach i w terenie!
Ciężki sprzęt wojskowy – czołgi, transportery opancerzone, wozy logistyczne – wywiera znaczące obciążenie na infrastrukturę drogową. Lokalne samorządy, zwłaszcza we wschodnich województwach (podlaskie, lubelskie) oraz w pobliżu poligonów (Drawsko Pomorskie, Orzysz, Nowa Dęba), zgłaszają rozjeżdżone nawierzchnie, koleiny i uszkodzenia dróg leśnych. W niektórych przypadkach pojazdy poruszają się poza wyznaczonymi trasami, prowadząc do zagęszczenia gleby, erozji i niszczenia roślinności runa.
Przykłady lokalne wskazują na problemy z rekompensatami i naprawami. Samorządy skarżą się, że naprawy wykonywane przez wojsko bywają prowizoryczne i szybko ulegają degradacji pod kolejnymi przejazdami.
Po drugie to zanieczyszczenie powietrza spalinami!
Pojazdy wojskowe, generatory i sprzęt logistyczny emitują spalinę zawierającą tlenki azotu, cząstki stałe i dwutlenek węgla. W trakcie dużych manewrów koncentracja ruchu w ograniczonych obszarach zwiększa lokalne obciążenie powietrza.
W Polsce konkretne dane z poszczególnych ćwiczeń są rzadko publikowane, lecz ogólny trend jest jasny: intensywne użycie dieslowskich silników ciężkiego sprzętu przyczynia się do emisji. Sojusz testuje takie rozwiązania jak hybrydowe generatory, panele fotowoltaiczne, które mają ograniczać zużycie paliwa, lecz ich upowszechnienie pozostaje ograniczone.
Po trzecie to przekraczanie przeszkód wodnych!
Forsowanie rzek stanowi stały element ćwiczeń. Używane są mosty pontonowe, promy, transportery amfibijne oraz głębokie brodzenie czołgami. Takie działania powodują erozję brzegów, zaburzenie dna, tymczasowe zmętnienie wody i lokalne zaburzenia siedlisk organizmów wodnych.
Po czwarte to strzelania i zanieczyszczenie amunicją!
Najbardziej udokumentowanym problemem jest akumulacja metali ciężkich na strzelnicach i poligonach. Badania gleb z wyłączonych z eksploatacji strzelnic (m.in. okolice Włocławka) wykazują podwyższone stężenia ołowiu, miedzi, a czasem antymonu, kadmu i innych pierwiastków pochodzących z pocisków i łusek. Ołów i inne metale mogą przenikać do gleby i wód gruntowych, stwarzając potencjalne zagrożenie ekotoksykologiczne.
Z całą pewnością można stwierdzić, że intensyfikacja obecności wojskowej – zarówno narodowej, jak i sojuszniczej – w odpowiedzi na sytuację geopolityczną oznacza większą skalę aktywności. Szkody są realne: uszkodzenia dróg i gleby, lokalne zanieczyszczenia, emisje, zaburzenia ekosystemów wodnych i lądowych. Dlatego bezpieczeństwo państwa i sojuszu wymaga realistycznego szkolenia. Środowisko naturalne Polski – lasy, rzeki, gleby – nie jest jednak niewyczerpalnym zasobem. Analityczne spojrzenie na ten problem powinno prowadzić do lepszej integracji wymogów obronnych z zasadami ochrony przyrody, a nie do przeciwstawiania ich sobie.
JACEK TOCHMAN








Dodaj komentarz