W śledztwie dotyczącym ZondaCrypto, prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach, podjęto kolejne działania. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, na polecenie prokuratury, przeprowadzili przeszukania na terenie Wrocławia, zabezpieczając sprzęt elektroniczny, który mógł być używany przez Artura Ch. i zawierać dane kluczowe dla sprawy.
Głównym podejrzanym jest Przemysław Kral, lider ZondaCrypto. Artur Ch. wydał oświadczenie w mediach społecznościowych, w którym zaprzeczył medialnym doniesieniom o trwających przeszukaniach, twierdząc, że dobrowolnie przekazał policji dokumenty i dane. Podkreślił, że współpraca z organami ścigania była krótka i trwała 20 minut.
W doniesieniach medialnych pojawia się informacja o współpracy Chodzińskiego z Kralem. Firma Chodzińskiego miała wystawić czeskiej spółce Krala faktury o wartości ponad pół miliona złotych. W zamian miał ujawniać wrażliwe dane dziennikarza zajmującego się aferą oraz deklarować wpływy wśród polityków prawicowych. Chodziński zdecydowanie zaprzecza tym oskarżeniom.
Komisja śledcza w sprawie ZondaCrypto stoi pod znakiem zapytania, mimo że istnieje presja ze strony PiS i Mateusza Morawieckiego na jej utworzenie. Afera ma charakter międzynarodowy i obejmuje podejrzenia o oszustwa i pranie brudnych pieniędzy na dużą skalę. Śledztwo zostało połączone z dochodzeniem w sprawie zaginięcia twórcy ZondaCrypto, Sylwestra Suszka.
W ramach postępowania aresztowano już kilka osób, w tym Radosława Piesiewicza, szefa PKOL. Sprawa przyciąga uwagę opinii publicznej i nie brakuje głosów o potrzebie wyjaśnienia wszystkich wątków i oskarżeń. Rozwój afery wskazuje na potrzebę uważnego monitoringu sektora kryptowalutowego w Polsce.







