Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa stały się nie tylko areną politycznych starć, ale również testem dla przestarzałego systemu zbierania podpisów poparcia. Kandydaci muszą zebrać 3 tysiące podpisów mieszkańców z miast takich jak Kraków. Problemy z weryfikacją podpisów i niechęć wyborców do podawania numeru PESEL ujawniają liczne niedoskonałości systemu.
W Krakowie aż 16 z 24 kandydatów odpadło z wyścigu z powodu niemożności dostarczenia wymaganej liczby podpisów. Wśród rezygnujących znaleźli się m.in. Marianna Schreiber i inni przedstawiciele lokalnych ugrupowań. Największe emocje wzbudziła sytuacja Łukasza Gibały, lidera sondaży, którego podpisy w części odrzucono z powodu brakującego wpisu „Kraków” w adresie zamieszkania. Pomimo odrzucenia wielu podpisów, jego komitet szybko zareagował, zbierając w krótkim czasie prawie 15 tysięcy podpisów, co stanowiło pokaz sprawności organizacyjnej.
Monika Piątkowska z Koalicji Obywatelskiej i PSL również zmagała się z problemami formalnymi, które jednak zostały rozstrzygnięte na jej korzyść. Z kolei Bartosz Bocheńczak z Konfederacji, mimo zebrania niemal 5000 podpisów, nie wystartuje, ponieważ tylko 2950 z nich uznano za ważne. W przypadku Konfederacji, trudności mogły wynikać z specyfiki bazy wyborców, w której wielu młodych sympatyków nadal figuruje w rejestrach swoich rodzinnych miejscowości.
Dodatkowo, zbieranie podpisów utrudnia obawa przed podawaniem numeru PESEL, potęgowana przez wcześniejsze wycieki danych. Narzekania sztabowców wskazują na system, który opiera się na zaufaniu i brakuje mu narzędzi do weryfikacji poprawności danych przed złożeniem dokumentów. Tworzy to pole do spekulacji, że przeciwnicy mogą celowo wprowadzać błędne dane na listach poparcia.
Kontrowersje mogłyby zostać zażegnane, gdyby szybciej wprowadzono zmiany w Kodeksie wyborczym, umożliwiające elektroniczne udzielanie poparcia. Obecnie regulacje te będą obowiązywać jedynie w wyborach krajowych, co prowadzi do chaosu w systemie wyborczym.
Proponowanym rozwiązaniem jest ujednolicenie procedur zbierania podpisów i pełne przejście na elektroniczne systemy zgromadzenia poparcia, co podniosłoby bezpieczeństwo danych obywateli i uczyniło proces bardziej przewidywalnym. Jak dotąd jednak, biurokracja i brak woli politycznej utrudniają wprowadzenie tych zmian, a efekty widoczne są w takich przypadkach jak obecne wybory krakowskie.








Dodaj komentarz