Kontrowersje po incydencie w Sejmie: Mąż broni posłanki Chorosińskiej

Podczas posiedzenia Sejmu 4 września doszło do kontrowersyjnego incydentu, gdy wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wygłaszał przemówienie. Posłanka Dominika Chorosińska, z ramienia PiS, zaczęła imitować szczekanie psa. Zarejestrowane przez kamery zachowanie szybko zyskało rozgłos w mediach społecznościowych, wywołując falę krytyki zarówno ze strony obywateli, jak i ze struktur jej własnej partii. Waldemar Andzel, rzecznik dyscypliny klubu parlamentarnego PiS, zapowiedział wyjaśnienie sprawy. Posłanka nie przeprosiła za swoje zachowanie, twierdząc na platformie X, iż politycy tacy jak Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz rozumieją jedynie 'szczekanie psów z Kłodzka’. W obronie posłanki stanął jej mąż, Michał Chorosiński, znany aktor. W rozmowie z mediami podkreślił, że skala krytyki, która dotknęła jego żonę i rodzinę, jest nadmierna. Wyraził zaniepokojenie falą hejtu, która w dużej mierze pochodziła od mężczyzn. Zaznaczył, że negatywne komentarze przekroczyły granice standardowej debaty publicznej. Chorosiński argumentował, że reakcja społeczeństwa jest nieproporcjonalna do czynu, a jego żona stała się kozłem ofiarnym w sytuacji, gdzie inni winni pozostają bezkarni. Podkreślił, że w Sejmie często dochodzi do ostrych wypowiedzi, które rzadko spotykają się z podobnym potępieniem. Chorosiński jednoznacznie stanął po stronie żony, podkreślając, że choć jej gest mógł być kontrowersyjny, to nie popełniła przestępstwa. Opisał całą sytuację jako polowanie i przejaw dwulicowości. W dalszej części wywiadu aktor zapewnił o swoim pełnym wsparciu dla żony, wyrażając swoją wściekłość z powodu kierowanej w stronę rodziny krytyki. 'Jako mąż staram się chronić i wspierać. Jestem wściekły, że próbuje się ją zaszczuć i ubliżyć całej rodzinie’, powiedział, deklarując swoje pełne wsparcie jako męża i ojca. Sprawa ma być przedmiotem dyskusji w strukturach PiS, które rozważają dalsze kroki wobec posłanki.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*