Białoruś rewiduje swoje stanowisko dotyczące potencjalnych zagrożeń ze strony NATO oraz Ukrainy. Minister obrony Wiktar Chrenin ogłosił, że sytuacja wokół kraju jest stabilna, co oznacza zmianę w dotychczasowej retoryce władz w Mińsku, które wielokrotnie wcześniej podkreślały możliwość ataku z zewnątrz.
Podczas rozmowy z dziennikarzami Chrenin oświadczył, że nie dostrzega żadnego napięcia ani przygotowań do niespodziewanego ataku z państw NATO. Zaznaczył, że aktywność wojskowa w krajach ościennych jest niska, co wzmacnia przekonanie o stabilności sytuacji.
Minister dodał, że również ze strony Ukrainy nie widać zagrożeń. Stwierdził, że ukraińskie formacje skoncentrowane na obronie własnej granicy nie podejmują przygotowań do agresywnych działań.
Dotychczasowa retoryka Mińska, często alarmująca obywateli i międzynarodową społeczność o możliwych atakach, uległa więc znaczącej zmianie. Białoruskie władze oskarżały wcześniej, między innymi, Polskę o przygotowania do wojny, w tym o tworzenie grup bojowych mających na celu destabilizację Białorusi.
W styczniu 2025 roku, sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa Białorusi, Alaksandr Wołfowicz, zarzucił Polsce tworzenie „Białoruskiej Armii Wyzwoleńczej” oraz przygotowania do operacji wojskowych, co wzmacniało atmosferę zagrożenia.
Analitycy wskazują, że straszenie NATO i Kijowem służyło polityce Aleksandra Łukaszenki, który w ten sposób legitymizował obecność rosyjskich wojsk na terytorium Białorusi. Wypowiedzi Chrenina postrzegane są jako sygnał zmiany podejścia białoruskich władz do polityki bezpieczeństwa w regionie.
Ostatnie pojednawcze wypowiedzi Łukaszenki względem Ukrainy pojawiły się po postawieniu przez Kijów ultimatum w sprawie usunięcia infrastruktury używanej przez Rosję do ataków dronowych. Po groźbach Ukrainy, Białoruś zdecydowała się na wyłączenie przekaźników, co mogło wpłynąć na zmianę tonu wypowiedzi białoruskich władz.








Dodaj komentarz