Izabela Bodnar, posłanka klubu Centrum, znalazła się pod ostrzałem po opublikowaniu wakacyjnego zdjęcia, na którym pozuje obok martwych tuńczyków. Fotografia, która pojawiła się na jej mediach społecznościowych w kontekście finału piłkarskich mistrzostw świata, spotkała się z szeroką krytyką zarówno ze strony internautów, jak i publicznych osobistości.
„Życzę dzisiaj Hiszpanom takich sukcesów, jak na połowie tuńczyka podczas naszych hiszpańskich wakacji!” — napisała Bodnar, dołączając zdjęcie, gdzie z uśmiechem stoi obok złowionych ryb. To wywołało natychmiastową reakcję mediów i polityków.
Dziennikarka Agnieszka Gozdyra była jedną z pierwszych, która zdecydowanie zareagowała. Zadała pytanie o brak stylu i empatii w kontekście takiego posta. Podobnie posłanka Lewicy, Anna Maria Żukowska, wyraziła swoje wątpliwości, porównując zdjęcie Bodnar do fotografii z polowania.
Izabela Bodnar komentuje, że jest zaskoczona skalą oburzenia. W rozmowie z „Faktem” podkreśliła, że większość ludzi spożywa mięso i ryby, kupując je w sklepach lub zamawiając w restauracjach. Zauważyła, że tuńczyki poławiane w regionie Gibraltaru trafiają na stoły na całym świecie, głównie do Azji. W związku z tym, jej zdaniem, kontrowersje wokół zdjęcia mogą wynikać z hipokryzji tych, którzy na co dzień spożywają produkty mięsne.
Posłanka argumentuje, że jedynie wegetarianie, z przekonania odrzucający jedzenie mięsa, mogą czuć się uprawnieni do oburzenia. Reszta krytykujących, spożywających mięso na co dzień, według Bodnar nie powinna osądzać jej postawy. Dodaje, że życie na Ziemi wiąże się z faktem istnienia zwierząt, które są częścią ludzkiej diety.
Całe zamieszanie wokół zdarzenia rzuca światło na szerszy problem społecznej percepcji i akceptacji praktyk związanych z poławianiem ryb oraz ich spożyciem. Bodnar kwestionuje autentyczność krytyki, wskazując na jej możliwe podłoże związane z nieścisłościami w postrzeganiu codziennych praktyk konsumpcyjnych.








Dodaj komentarz