W nocy z 18 na 19 lipca rosyjskie siły zbrojne przeprowadziły jeden z najintensywniejszych ataków rakietowych na Kijów od początku pełnoskalowego konfliktu. W ciągu niespełna godziny wystrzelono około 40 pocisków, co oznacza blisko jeden pocisk na minutę. Wśród arsenału znalazły się 25 rakiety balistyczne Iskander-M, 10 hipersonicznych pocisków 3M22 Cyrkon oraz trzy rakiety P-800 Onyks. Dodatkowo, trzy rakiety systemu S-400, użyte w trybie pocisków balistycznych, trafiły w wyznaczone cele.
Ukraina, będąc pozbawiona skutecznych systemów obrony przeciwlotniczej, miała ograniczone możliwości obrony przed atakiem, co miało decydujący wpływ na efektywność działań Rosji. Tym razem większość rakiet skierowano na obiekty przemysłowe i zaplecze wojskowe. W wyniku ataku ucierpiały takie miejsca jak Centralne Biuro Konstrukcyjne Armatury, zakłady radiowe „Meridian” oraz fabryka „Kyiwchimwołokno”. Znaczące zniszczenia odnotowano również w zakładach „Artem”.
Oprócz Kijowa, celem ataku stały się także obiekty w Odessie. Część z 126 dronów Shahed skierowano na Port Południowy oraz statek handlowy. Mimo że większość dronów udało się zestrzelić, balistyczne rakiety wciąż stanowią poważne zagrożenie.
W kontekście odbicia ukraińskiego, trzy dni wcześniej Ukraina skutecznie zaatakowała rosyjską bazę Engels koło Saratowa. Zdjęcia satelitarne potwierdziły zniszczenia, co pokazuje, że mimo intensywności rosyjskich działań, Ukraina wciąż podejmuje skuteczne kontrataki.
Wojskowy ekspert, mjr rez. dr inż. pil. Michał Fiszer, podkreśla, że intensywność i złożoność ataków z obu stron pokazuje eskalację konfliktu, która niebezpiecznie wpływa na stabilność całego regionu.








Dodaj komentarz