Dziennikarze ujawnili, że na platformie Telegram znajdują się treści o skandalicznym charakterze, w tym dotyczące „filmów z gwałtem” oraz „filmów z udziałem dzieci”. Użytkownicy mogą uzyskiwać dostęp do tych materiałów, łącząc się z odpowiednimi kanałami na Telegramie, gdzie oferowane są do sprzedaży za 99 rupii, czyli około jednego dolara.
W odpowiedzi na te zarzuty, Telegram poinformował, że w 2026 roku usunięto ponad 274 tys. grup i kanałów powiązanych z materiałami przedstawiającymi wykorzystywanie seksualne dzieci. Działania te mają na celu ograniczenie dystrybucji nielegalnych treści, jednak wciąż wielu użytkowników może próbować obchodzić regulacje platformy.
Do sprawy odniósł się emerytowany sędzia indyjskiego Sądu Najwyższego, Madan Lokur. Podkreślił, że problem jest na tyle poważny, iż wymaga interwencji Sądu Najwyższego Indii z urzędu. Lokur zasugerował, że sąd powinien naciskać na rząd w celu wprowadzenia działań skierowanych przeciwko platformom społecznościowym, które nie reagują wystarczająco na publikowanie nielegalnych treści.
Pomimo że indyjskie prawo chroni firmy przed odpowiedzialnością za treści zamieszczane przez użytkowników, zdaniem sędziego platformy społecznościowe nie mogą uchylać się od etycznej odpowiedzialności za nadzór nad swoimi usługami. Lokur zaznaczył, że niezbędne są zdecydowane kroki w celu ochrony użytkowników i zapobieżenia dalszemu rozpowszechnianiu szkodliwych treści przez internetowe platformy.
Sprawa wskazuje na szerszy problem odpowiedzialności platform cyfrowych w erze rosnącej dostępności i anonimizacji treści online. Dyskusje na temat regulacji i obowiązków firm technologicznych będą zapewne kontynuowane, a opinia publiczna coraz głośniej domaga się skutecznych rozwiązań.








Dodaj komentarz