Około 200 rosyjskich żołnierzy uczestniczyło w szkoleniach zorganizowanych przez Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą. Według ujawnionych dokumentów, część z tych żołnierzy miała być później wysłana na front w Ukrainie. Program szkoleń obejmował m.in. trzytygodniowe kursy z zakresu obrony przed bronią radiologiczną, chemiczną i biologiczną w Pekinie, co podkreśla strategiczny charakter chińsko-rosyjskiej współpracy militarnej.
Pomimo pochwał dotyczących wyposażenia i wiedzy teoretycznej chińskich instruktorów, rosyjskie raporty krytykowały brak doświadczenia bojowego Chińczyków. W ćwiczeniach brało udział co najmniej czterech generałów z obu krajów, co pokazuje zaangażowanie na najwyższym szczeblu.
Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stanowczo zaprzeczyło tym doniesieniom, nazywając je bezpodstawnymi. Podobnie rosyjski deputowany Andriej Kartapołow określił te informacje jako „kompletną bzdurę”, dodając, że Rosja nie potrzebuje nauk od Chin.
Współpraca militarna Moskwy i Pekinu budzi niepokój w Europie. Unijni urzędnicy wskazują, że UE powinna skupić się nie tylko na chińskiej potędze gospodarczej, lecz także na wzrastającej roli Chin jako wspierającego czynnika w trwającej wojnie Rosji. Szefowa dyplomacji UE, Kaja Kallas, potwierdziła weryfikację tych informacji przez Brukselę oraz analizę ich potencjalnych skutków.
Od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, kraje europejskie postrzegają Rosję jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Ostatecznie, zacieśniające się relacje między Moskwą a Pekinem są przedmiotem troski. Chiny, mające drugą co do wielkości gospodarkę na świecie, oficjalnie przedstawiają się jako mediator pokojowy, co również dodaje kontekstu obecnym wydarzeniom.








Dodaj komentarz