Niemcy nie zamierzają ustępować w kwestii utrzymania kontroli na swoich granicach, mimo wyraźnych nacisków ze strony Komisji Europejskiej oraz Polski, które apelują o ich zniesienie. Podczas posiedzenia unijnych ministrów spraw wewnętrznych w Luksemburgu, wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk podkreślił, że coraz trudniej jest uzasadniać kontynuację tego rodzaju działań. Dodał, że Strefa Schengen, jako jedna z najważniejszych wartości Unii Europejskiej, powinna być broniona za wszelką cenę.
Komisja Europejska uważa, że zamiast utrzymywać kontrole graniczne, można skorzystać z mobilnych patroli oraz nowoczesnych technologii. Dodatkowo, wkrótce wejdzie w życie unijny pakt migracyjny, który ma na celu wzmocnienie ochrony granic zewnętrznych UE.
Jednakże niemiecki minister spraw wewnętrznych, Alexander Dobrindt, nie przychylił się do tych sugestii, stanowczo broniąc decyzji swojego kraju. Niemcy już wcześniej przedłużyły kontrole na wszystkich granicach lądowych do połowy września. Dobrindt argumentował, że kontrole przynoszą pozytywne efekty, m.in. w postaci zmniejszenia liczby nielegalnych przekroczeń i wniosków o azyl. Zaznaczył również, że pozwalają one zapobiegać przeciążeniu niemieckich służb.
Mimo, że skutecznie ograniczyliśmy nielegalną migrację, nadal musimy być czujni, aby uniknąć nagłego przeciążenia systemu – stwierdził Dobrindt. Wskazał także na braki w aktualnym systemie unijnym, podkreślając, że Niemcy ponoszą odpowiedzialność za kraje zewnętrzne, podczas gdy wprowadzenie paktu migracyjnego jeszcze nie nastąpiło.
W ostatecznym rozrachunku, Niemcy nie planują szybkiego zniesienia kontroli, lecz zapowiadają elastyczność. Dobrindt zasugerował, że ruch na pewnych odcinkach, takich jak autostrady przy granicy z Luksemburgiem, może zostać uelastyczniony. Podkreślił jednak, jak ważne jest, aby nie wysyłać fałszywych sygnałów na arenie międzynarodowej.








Dodaj komentarz