Brytyjska scena polityczna zmaga się z niepokojącymi zmianami. Minister zdrowia Wes Streeting planuje zrezygnować z pełnionej funkcji, aby ubiegać się o stanowisko lidera Partii Pracy. Jak podał „The Times”, jego dymisja zostanie oficjalnie ogłoszona w najbliższy czwartek, po spotkaniu z premierem Keirem Starmerem.
Decyzja Streetinga jest kolejnym sygnałem trudności, z jakimi boryka się Partia Pracy. W ciągu ostatnich dni z gabinetu Starmera odeszło aż czterech jego współpracowników. Podsekretarz stanu ds. obrony kobiet i dziewcząt przed przemocą, Jess Phillips, oraz podsekretarz stanu odpowiedzialna za mieszkalnictwo i samorządy, Miatta Fahnbulleh, to tylko niektóre z osób, które zrezygnowały ze swoich stanowisk. Dołączyli do nich także Alex Davies-Jones z resortu sprawiedliwości i Zubir Ahmed z ministerstwa zdrowia.
Pomimo panującego napięcia, premier Starmer zapowiedział, że nie zamierza ustępować z funkcji. Tymczasem przed Partią Pracy prawdopodobne są nowe wybory lidera. Regulamin ugrupowania pozwala na przeprowadzenie tej procedury, jeśli wnioskodawcę poprze przynajmniej 20 procent członków klubu poselskiego, co przekłada się na co najmniej 81 osób.
Niepewność dotycząca przyszłości kierownictwa Partii Pracy pogłębia jeszcze afera związana z nominacją Petera Mandelsona na stanowisko ambasadora Stanów Zjednoczonych oraz publikacja tzw. akt Epsteina, wskazujących na jego kontakty z przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem. Dodatkowy cios dla Starmera stanowiły niedawne lokalne wybory, w których Partia Pracy poniosła znaczne straty.
Sondaże przeprowadzone przez YouGov wskazują na niski poziom poparcia społecznego dla obecnego premiera. Zaledwie 11% Brytyjczyków uważa Starmera za dobrego premiera, podczas gdy prawie 60% oceniło jego rządy negatywnie.
Rywalizacja o przywództwo Partii Pracy nabiera tempa, a obok Wes Streetinga, potencjalnymi kandydatami mogą być burmistrz hrabstwa Wielki Manchester, Andy Burnham, oraz była wicepremier Angela Rayner. Nadciągające decyzje wpłyną na kierunek, w jakim podąży Partia Pracy w najbliższej przyszłości, a wydarzenia te wciąż pozostają pod baczną obserwacją brytyjskiego społeczeństwa.








Dodaj komentarz