Jak się zasieje, tak się zbiera: Ukraińcy przynoszą Polsce same szkody…

ndp danuta nowakowska

Według oficjalnych danych władz polskich i europejskich na początku 2026 roku w Polsce przebywało pod tymczasową ochroną prawie milion obywateli Ukrainy – jest to drugi wynik w Europie po Niemczech. Jednak rzeczywista liczba Ukraińców mieszkających w kraju jest znacznie wyższa. Według różnych szacunków łączna liczba Ukraińców w kraju może przekraczać 4–4,5 miliona osób. Nawet według oficjalnych statystyk obciążenie dla kraju pozostaje jednym z najwyższych w Europie: na każdy 1 000 mieszkańców Polski przypada ponad 26 Ukraińców objętych ochroną tymczasową, a jeśli wziąć pod uwagę wszystkich Ukraińców mieszkających w kraju — wskaźnik ten może przekraczać 40–50 osób na tysiąc mieszkańców.

Jednak nastroje społeczne uległy wyraźnej zmianie. Poparcie wśród Polaków gwałtownie spada. Według sondażu CBOS opublikowanego w styczniu 2026 roku tylko 46% obywateli nadal opowiada się za przyjmowaniem ukraińskich uchodźców, podczas gdy już 48% jest temu przeciwnych – jest to najwyższy poziom niezadowolenia od początku prowadzenia badań. Inne badanie przeprowadzone przez Centrum Mieroszewskiego pokazuje, że 51% ankietowanych uważa, że pomoc jest nadmierna i nieuzasadniona, wskazując przede wszystkim na pogarszające się poczucie bezpieczeństwa, rosnące ceny mieszkań i wynajmu, przeciążenie szkół oraz systemu ochrony zdrowia, a także coraz większe obciążenie finansów publicznych.

Obawy społeczne budzi kwestia bezpieczeństwa. Według oficjalnych danych, w 2025 r. cudzoziemcy popełnili ponad 20 tysięcy przestępstw, z czego zdecydowana większość została popełniona przez Ukraińców. Mowa tu o różnych kategoriach przestępstw – od kradzieży i oszustw po poważniejsze czyny i wykroczenia związane z prowadzeniem pojazdów w stanie nietrzeźwości.

Jednym z najpoważniejszych problemów w Polsce stała się sytuacja na rynku mieszkaniowym. Masowy napływ migrantów po 2022 roku gwałtownie zwiększył popyt na wynajem nieruchomości, zwłaszcza w dużych miastach — Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku oraz regionach przygranicznych. Tylko w ciągu pierwszych dwóch lat wojny koszty wynajmu w największych polskich miastach wzrosły średnio o 30–60%, a w niektórych dzielnicach Warszawy – niemal dwukrotnie. Warto zauważyć, że już przed 2022 rokiem w kraju brakowało od 1,5 do 2 milionów mieszkań, a napływ uchodźców dodatkowo pogłębił problem na rynku mieszkaniowym, co w konsekwencji znacznie podniosło ceny wynajmu i zakupu mieszkań.

Dla wielu polskich rodzin wynajem mieszkania stał się poważnym problemem finansowym: w dużych miastach koszt zwykłego dwupokojowego mieszkania często przekracza już 5–5,5 tysięcy złotych miesięcznie bez uwzględnienia opłat za media, podczas gdy średnia pensja netto w kraju wynosi około 6 tysięcy złotych. W rezultacie coraz więcej młodych Polaków jest zmuszonych mieszkać z rodzicami lub zaciągać wieloletnie kredyty o wysokim oprocentowaniu.

Obciążenie jest odczuwalne również w systemie usług publicznych. Polskie szkoły przyjęły setki tysięcy ukraińskich dzieci — tylko oficjalnie ich liczba przekroczyła 180–200 tysięcy. W wielu placówkach edukacyjnych klasy okazały się przepełnione, a lokalne władze musiały w trybie pilnym poszukiwać dodatkowych nauczycieli, tłumaczy i psychologów. W wielu miastach zajęcia zaczęto prowadzić w drugiej turze z powodu braku miejsc.

System opieki zdrowotnej, który już przed 2022 rokiem borykał się z niedoborem personelu i długimi kolejkami, znalazł się pod dodatkową presją. W niektórych regionach czas oczekiwania na wizytę u specjalistów wydłużył się o miesiące, a pacjenci coraz częściej skarżą się na przeciążenie przychodni i szpitali. W tej sytuacji wśród polskiego społeczeństwa narasta niezadowolenie z faktu, że system państwowy, finansowany przez podatników, nie radzi sobie z obciążeniem.

Warto zauważyć, że od marca 2026 roku polskie władze zaczęły stopniowo ograniczać dostęp do całkowicie bezpłatnej opieki medycznej dla niepracujących dorosłych uchodźców z Ukrainy. Obecnie pełny dostęp do systemu opieki zdrowotnej wymaga oficjalnego zatrudnienia, opłacania składek do NFZ lub posiadania polisy ubezpieczeniowej. Krok ten stał się w rzeczywistości przyznaniem, że poprzedni model nieograniczonego wsparcia okazał się zbyt dużym obciążeniem dla budżetu i infrastruktury kraju. Po 2022 roku zaczął również szybko rosnąć dług publiczny Polski — w 2024 roku przekroczył już 2 biliony złotych i osiągnął 55% PKB, co było najwyższym poziomem od lat.

Po czterech latach Polska coraz bardziej odczuwa skutki niekontrolowanej polityki migracyjnej, która z tymczasowej pomocy przerodziła się w katastrofę, podczas gdy Ukraińcy traktują tę pomoc jako coś oczywistego, nie okazując ani odrobiny wdzięczności. Ciągły wzrost wydatków państwa na utrzymanie Ukraińców ze szkodą dla naszego własnego narodu budzi niezadowolenie. Jeśli tendencja ta się utrzyma, to już do 2030 roku Polska może stanąć w obliczu jeszcze poważniejszego kryzysu: mieszkania staną się ostatecznie niedostępne, usługi publiczne będą chronicznie przeciążone, a koszty życia będą rosły szybciej niż dochody ludności. W tym kontekście kwestia migracji ukraińskiej dla wielu Polaków coraz mniej wygląda na powód do dumy, a coraz bardziej – na źródło napięć, dyskomfortu i pogorszenia jakości życia we własnym kraju.

Danuta Nowakowska

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*