Bytomska kamienica przy ul. Lelewela: azyl dla wysiedlonych staje się kontrowersyjnym interesem

Kamienica przy ul. Lelewela w Bytomiu stała się schronieniem dla osób, które z różnych powodów straciły dach nad głową. Gmina płaci 2 tys. zł miesięcznie za utrzymanie jednego lokatora, co dla wielu stało się intratnym biznesem. Budynek zamieszkują osoby zadłużone, bezdomni oraz ci, którym z różnych powodów powinęła się noga.

Przykładem jest 29-letnia Patrycja Hadek, która z dwójką małych dzieci trafiła do dawnego baru zaadaptowanego na pokoje mieszkalne. Miejsce to dalekie jest od ideału. Pani Patrycja mówi o dusznym i ciasnym pomieszczeniu, gdzie zamiast okna znajdują się szklane drzwi. Twierdzi, że wnętrze nie jest odpowiednie dla dzieci, a sytuacja finansowa nie pozwala jej na wynajęcie innego mieszkania.

Z relacji mieszkańców wynika, że na wyższych piętrach panują warunki bardzo trudne do życia. Pokój w dawnym barze stał się jedyną opcją dla wielu rodzin wykwaterowanych ze względu na zagrożenie budowlane. Gmina jest zobowiązana ustawą o ochronie praw lokatorów do zapewnienia tymczasowego zakwaterowania, stąd decyzja o adaptacji dawnej jadłodajni.

Obecnie w hostelu przy ul. Lelewela przebywa 21 lokatorów, a koszt ich utrzymania, wypłacany prywatnej firmie, wynosi ponad 507 tys. zł rocznie. Lokale zostały przyznane osobom, które zajmowały gminne mieszkania bez umów, często z dużym zadłużeniem. Wielu z nich czeka na przydział lokalu socjalnego. W Bytomiu na listę oczekujących wpisanych jest 146 rodzin.

Nie brakuje opinii, że możliwość przekształcenia dawnych lokali użytkowych na mieszkania jest kontrowersyjna. Pytania rodzi również sposób zarządzania funduszami publicznymi oraz priorytety w polityce mieszkaniowej miasta. Dalsza sytuacja w kamienicy na pewno będzie przyciągać uwagę, pozostając wyzwaniem dla lokalnych władz.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*