Warszawska adwokatka zatrzymana za groźby pod adresem dziecka byłego partnera

Julia D., wpływowa warszawska adwokatka, została zatrzymana przez policję pod zarzutem grożenia śmiercią dziecku swojego byłego partnera, Wojciecha B., oficera Służby Ochrony Państwa. Szeroko znana z obrony liderów mafii pruszkowskiej, Julia D. usłyszała aż trzy zarzuty w tej sprawie. Do zatrzymania doszło w czwartek, 23 kwietnia, a następnie kobieta została doprowadzona do prokuratury, gdzie przedstawiono jej kolejne zarzuty związane z kierowaniem gróźb karalnych.

Postępowanie rozpoczęto 8 lipca ubiegłego roku, a prowadzi je Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie. Zdaniem prokuratorów konieczne było nie tylko przedstawienie zarzutów, ale także przeprowadzenie jednorazowego badania psychiatrycznego. Julia D. nie wywiązywała się z wezwań organów ścigania, ostatnie z nich ignorując 18 marca, nie podając żadnego usprawiedliwienia swojej nieobecności.

Po postawieniu zarzutów została zwolniona do domu, lecz nałożono na nią środki zapobiegawcze, w tym dozór policyjny. Adwokatka ma zakaz zbliżania się do dziecka, któremu miała grozić, oraz musi stawiać się na policji raz w tygodniu. W rozmowie z „Faktem” Julia D. zaprzeczyła, że otrzymała jakiekolwiek zarzuty, jednak prokuratura zdecydowanie utrzymuje swoją wersję wydarzeń.

Julia D. w latach przeszłych ofiarnie broniła m.in. Andrzeja Z., pseudonim „Słowik”, jednego z czołowych członków mafii pruszkowskiej. Jej kariera w świecie prawniczym była blisko związana z osobistymi kontaktami z wpływowymi osobami, w tym z Mateuszem Morawieckim, którego znała jeszcze z czasów, gdy był prezesem banku.

Sprawa Julii D. odbiła się szerokim echem zarówno w kręgach prawniczych, jak i w mediach, poddając w wątpliwość etykę oraz zasady przyjmowane w zawodzie adwokata. To również znaczące wyzwanie dla systemu prawnego, który musi zmierzyć się z przypadkami takie jak ten, by nie tylko sprawiedliwość została wymierzona, ale także by zachować zaufanie do wymiaru sprawiedliwości.

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*