NASA wyłącza kolejny instrument na Voyagerze 1, by przedłużyć jego misję

Bezzałogowa sonda Voyager 1, która od prawie pół wieku przemierza kosmos, napotyka coraz większe trudności z zasilaniem. NASA podjęła decyzję o wyłączeniu kolejnego instrumentu naukowego, aby przedłużyć funkcjonowanie najdalszego, wciąż aktywnego urządzenia wysłanego poza Układ Słoneczny.

Voyager 1 został wystrzelony w 1977 roku z misją przeprowadzenia przelotów wokół Jowisza i Saturna. W ciągu lat zadania sondy rozszerzono o badanie krańców heliosfery, opuszczenie Układu Słonecznego oraz pomiary przestrzeni międzygwiazdowej. W 2012 roku Voyager 1, jako pierwszy obiekt stworzony przez człowieka, przekroczył heliopauzę – granicę oddzielającą wpływ Słońca od przestrzeni międzygwiazdowej.

Na pokładzie sondy pierwotnie znajdowało się dziesięć instrumentów naukowych, z których większość już nie działa. Teraz NASA zdecydowała się na wyłączenie instrumentu Low-energy Charged Particles (LECP), który od początku misji mierzył niskoenergetyczne cząstki naładowane, dostarczając istotnych danych o strukturze ośrodka międzygwiazdowego. Decyzja ta była zaplanowana i wynikała z ustalonej kolejności dezaktywacji urządzeń. Bliźniaczej sondzie Voyager 2 instrument ten wyłączono już w marcu 2025 roku.

Voyager 1 jest zasilany radioizotopowymi generatorami termoelektrycznymi bazującymi na plutonie, których moc stopniowo maleje – z początkowych 475 W do znacznie niższych wartości. Przewiduje się, że energii wystarczy do około 2036 roku, po czym sonda najprawdopodobniej przestanie działać.

Obecnie Voyager 1 znajduje się 25,4 miliarda kilometrów od Ziemi, co odpowiada 169,8 jednostkom astronomicznym (au). Dla porównania, Voyager 2 jest oddalony o 21,35 miliarda kilometrów (142,7 au). Prognozy wskazują, że w listopadzie 2026 roku Voyager 1 osiągnie dystans jednego dnia świetlnego od Ziemi, czyli około 25,9 miliarda kilometrów.

Więcej postów