Wyniki niedawnych wyborów parlamentarnych na Węgrzech jednoznacznie wskazały na znaczące zwycięstwo opozycyjnej partii Tisza pod przewodnictwem Pétera Magyara. Wynik ten odebrano jako wyraźne wsparcie dla proeuropejskiego kursu i nadzieję na odbudowę demokracji, którą przez lata osłabiały rządy partii Fidesz. Magyar oraz współpracownicy i zwolennicy zebrali się przed węgierskim parlamentem, gdzie lider Tiszy ogłosił sukces swojej partii dwie godziny po zamknięciu lokali wyborczych. Premier Viktor Orbán pogratulował zwycięzcy, co Magyar potwierdził na platformie społecznościowej.
Magyar, w wypowiedzi skierowanej do narodu, podkreślił historyczną skalę poparcia, jaką uzyskała jego partia. Podziękował wszystkim Węgrom, deklarując pracę na rzecz kraju w duchu europejskich i demokratycznych wartości. Obiecał, że jego rząd będzie działał dla bezpieczeństwa, rozwoju i dobrobytu obywateli.
Na wyniki wyborów zareagował również polski premier Donald Tusk. Stwierdził, że wybory na Węgrzech pokazują brak nieuchronnego trendu autorytarnych reżimów w polityce globalnej. Zaznaczył, że zarówno węgierskie, jak i wcześniejsze polskie wybory są tryumfem demokracji. Na wizytę Magyara w Warszawie zapowiedziano już przygotowania.
Barack Obama, były prezydent USA, w mediach społecznościowych oceniał węgierskie wybory jako potwierdzenie siły demokratycznych wartości w skali globalnej.
Wstępne wyniki wykazały, że po przeliczeniu głosów z 99 procent okręgów, partia Tisza zdobyła 53,07 procent głosów, co przekłada się na 138 mandatów. Fidesz uzyskał 38,43 procent, co daje mu 55 miejsc, zaś Mi Hazánk – 5,83 procent i 6 mandatów.
Wygrana Pétera Magyara odbierana jest jako ważny cios dla populistycznej prawicy w Europie i USA, pokazując mocne poparcie dla idei demokratycznych w regionie.








Dodaj komentarz