Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, skomentował wyniki wyborów parlamentarnych na Węgrzech, które doprowadziły do zwycięstwa partii TISZA Petera Magyara. Na pytanie o los Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy znaleźli polityczne schronienie na Węgrzech, Czarnek odparł: „Nie moja sprawa”.
Nowy rząd Węgier grozi ekstradycją obu polityków, jeśli pozostaną na terenie kraju. Magyar, lider TISZY, wcześniej zapowiedział, że po objęciu władzy jego ugrupowanie podejmie kroki prawne wobec polskich polityków.
Zarówno Ziobro, jak i Romanowski, są objęci śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości w czasach rządów PiS. Ziobro oskarżony jest m.in. o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i nielegalne działania z wykorzystaniem swojego stanowiska, w tym przekazanie 25 mln zł z Funduszu na zakup oprogramowania Pegasus.
Romanowski, który przebywa na Węgrzech od grudnia 2024 roku, jest także podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Oboje mają zarzuty dotyczące manipulacji konkursami związanymi z Funduszem Sprawiedliwości.
Czarnek, podkreślając nieswoją rolę w tej sprawie, nawiązał do wypowiedzi premiera Donalda Tuska, który wyraził nadzieję na powrót polityków do Polski. Tusk powiedział, że wcześniej omawiał tę kwestię z Petrem Magyarzm podczas swojej wizyty w Korei Południowej.
Odpowiedź Czarnka zawierała także odniesienie do jego projektu ustawy reformującej ochronę zdrowia, podkreślając sprawy krajowe nad międzynarodowymi kontrowersjami. Stwierdził, że chciałby przywitać nowym prawem Tuska bardziej niż komentować sytuację na Węgrzech.
Zarówno Ziobro, jak i Romanowski, stoją przed perspektywą ekstradycji, którą mogą przesądzić decyzje prawnicze po objęciu władzy przez nowy węgierski rząd. Tymczasem sytuacja w relacjach polsko-węgierskich pozostaje napięta, a przyszłość zarówno polityków, jak i ich azylu, stoi pod dużym znakiem zapytania.








Dodaj komentarz